Witaj gościu, dołącz do nas! Dołącz   Zaloguj się
Bushidō świadomego mężczyzny.
#1

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-27-2019, 19:17 PM przez salata.)

Odcinek 1: Długoletnie podejście do sprawności fizycznej.


Tytułem wstępu.

Jako, że nieubłaganie się zbliżam do 40stki i od paru lat udaje mi się fizycznie i wagowo znajdować się w miejscu gdzie chcę być, chciałbym podzielić się z wami moim doświadczeniem na temat aktywności fizycznej i jednym ze sposobów sprawienia, żeby była częścią składową życia. Na polu ogólnie znanym fitness, pod które podczepia się coraz więcej „ekspertów”, mam parę lat doświadczenia i certyfikacji, uważam że mimo sporej wiedzy ekspertem nie jestem i pewnie nigdy nie będę. Preferuje empiryzm i własne doświadczenie ponad wszelkie teorie, ale meta-analizami nie gardzę. Staram się racjonalnie podchodzić do życia, a do  sprawności fizycznej - holistycznie. Wiem co na mnie działa, a co nie. Wiadomo od wieków, że ekstremizm długofalowo nie przynosi pozytywnych efektów. Ekstremalne podejście do fitnessu zwykle powoduje więcej szkody niż pożytku. Nikt nie osiągnie długofalowo znaczących wyników w krótkim odcinku czasu. Szczególnie jeżeli chodzi o poprawę sprawności fizycznej. Ten post będzie, więc o tym co zrobić, aby niezależnie od wieku, zachować sprawność na poziomie co najmniej zadowalającym.
>>
Początek jest zawsze najtrudniejszym okresem. Może pojawić się wiele czynników, które mogą pokrzyżować nam plany. Tutaj bardzo szybko może się pojawić zniechęcenie. Tutaj głos wewnętrzny będzie zadawał pytania o sens wysiłku, podsycany brakiem wyraźnych i szybkich zmian. Tutaj także ego i chęć dorównania innym może spowodować, że zejdziemy z tej mozolnej drogi ciągnącej się przez następne kilkadziesiąt lat, na drogę przez skróty, która w krótkim okresie czasu jest bardzo atrakcyjna i o wiele łatwiejsza. Tutaj sami ograniczamy się poczuciem komfortu i wygodą. Tutaj jesteśmy ograniczeni setkami możliwości i opcji do wyboru.
>>
Ten cały hałas trzeba nauczyć się wyciszyć. Człowiek w erze Internetu jest bombardowany informacjami i często czuje się nimi przytłoczony. To swoisty paraliż informacyjny. Co chwilę można przeczytać o 5 najlepszych ćwiczeniach na..., najlepszej diecie na zrzucenie paru kg na miesiąc przed wakacjami, nowym magicznym sposobie na wielkie ramiona, pozbycie się cellulitu, powiększenie penisa, ujędrnienie cycków. Te wszystkie śmieci informacyjne należy wyrzucić do kosza i zaakceptować jeden najważniejszy fakt. Nie ma ekspresowej drogi, aby organizm przez całe życie funkcjonował w sposób sprawny i efektywny. Nie ma najlepszych ćwiczeń do wyrzeźbienia mięśni brzucha czy ujędrnienia pośladków, spalenia tkanki tłuszczowej z ud czy brzucha. Podobnie jak nie ma jedynej idealnej diety. Nie ma cudownych proszków na odchudzanie. Nie ma jednego urządzenia, które spowoduje przyrost góry mięśni. W całym tym gównie, którym jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron, aby tylko kliknąć w reklamę, zwiększyć oglądalność serwisów, czy wykręcić numer telefonu aby zrobić zakup zapomina się o najważniejszym.
>>
Aby uzyskać odpowiednio satysfakcjonujące wyniki niezbędny jest WYSIŁEK. Nieodzowną towarzyszką wysiłku jest KONSEKWENCJA. Ona jest kluczem do długofalowego sukcesu w sprawności fizycznej, sukcesie zawodowym, życiu osobistym. KONSEKWENCJA wymusza ciężką pracę. Uświadamia, że w momencie kiedy najmniej się nam chce ruszyć cztery litery, właśnie wtedy najbardziej tego potrzebujemy. Musimy zdać sobie sprawę, że nic innego nie będzie zbliżać nas do celu jak mozolne podążanie najtrudniejszą drogą z minimalną korekcją kursu wg. wewnętrznego kompasu. Nikt nie pomoże ci osiągnąć celu jeżeli sam nie będziesz do niego dążył krok po kroku, kilogram za kilogramem, minuta za minutą. KONSEKWENCJA jest fundamentem. KONSEKWENCJA to często setki porażek na drodze do celu. To jest tylko i wyłącznie WALKA Z SAMYM SOBĄ, sztucznymi ograniczeniami i własnymi słabościami. Kiedy uświadamiamy sobie co jest dla naprawdę ważne, zapiszemy gdzie jesteśmy, gdzie chcemy być to wtedy pozostaje tylko podążenie tą drogą. Nawet najbardziej odległy cel z każdą chwilą będzie coraz bliżej. Pod warunkiem, że z DEDYKACJĄ i POŚWIĘCENIEM będziemy podążać raz obraną trasą. Każdą słabość można pokonać uporem i odpowiednią determinacją.

Cytat:"Dlaczego upadamy, proszę pana? Abyśmy mogli się nauczyć podnosić samych siebie."
Alfred Pennyworth

Przekucie tego na długoletnią sprawność fizyczną staje się wtedy prostsze. Co trzeba wziąć pod uwagę, że z wiekiem i dojrzałością przystanki pośrednie mogą się różnić, ale stacja końcowa pozostaje taka sama. Utrzymać sprawność przez jak najdłuższy okres jaki się da. Bycie sprawnym w wieku 20-paru lat oznacza coś innego kiedy ma się lat 30+, 40+ i później. Nie będę pisał o wyższości uprawiania jednej dziedziny sportu nad inną, bo jej nie ma jeżeli spojrzymy na ciało całościowo. To holistyczne podejście będzie wymagało przestudiowania samego siebie i znalezienie słabych ogniw, które trzeba wzmocnić. Zachowanie sprawności fizycznej będzie wymagało przeprogramowania części umysłu na nowo.  Ćwiczenia fizyczne bardziej niż ciało hartują umysł. Tylko wtedy długoletnia sprawność fizyczna jest do osiągnięcia. 
>>
Z biegiem czasu zmienia się reakcja organizmu na bodźce. Po paru latach każdy jest w stanie nauczyć się słuchać potrzeb własnego ciała. Z czasem potrzeba więcej czasu na regenerację. To jest fakt.

Cytat:"There's no over-training. Only under-recovery."
C.T. Fletcher

Im bardziej ograniczymy organizmowi tą zdolność tym wcześniej on sam powie basta.  Może się to stać poprzez  wielodniowy ból mięśni i stawów, kontuzje, zmęczenie, zniechęcenie czy wypalenie. Na samym początku drogi, żądanie szybkich efektów i narzucanie szybkiego tempa odnośnie treningów, diety,  odpoczynków to recepta na efekt jo-jo dla większości. Młodsi (20+) mogą ćwiczyć intensywnie i nie martwić się o regenerację, osiągając zadowalające efekty, kiedy dla 30+ dwa ostatnie aspekty odgrywają coraz ważniejszą rolę. Młodsi mogą ćwiczyć dłużej i odpoczywać krócej i intensywniej. Starsi muszą dłużej odpoczywać i ćwiczyć krócej i intensywniej, a z racji mniejszej ilości czasu i większej ilości obowiązków swoją wędrówkę ku sprawności potrzebują zespolić w całość wraz z życiem, które nie przestaje biegnąc, a uczucie upływu czasu towarzyszy coraz częściej . Narzekanie na jego brak to tylko kolejna wymówka i brak priorytetów, a każdy zdroworozsądkowy powód to tylko wykręt. 
>>
Najwyższy czas wcisnąć hamulec do podłogi, zatrzymać się i zastanowić czy wyścig w jakim się znaleźliśmy ma jakiś sens. Czas na przeanalizowanie ostatniego okresu w życiu i odpowiedzenie na pytanie o jego wartość. Odpowiedź może być wyjątkowo nieprzyjemna, szczególnie jak spojrzymy się na siebie w lustro, które nigdy nie kłamie i rozlicza z kwantową precyzją. Czy jesteś fizycznie na poziomie na jakim chciałbyś być? Czy w pełni jesteś zadowolony ze swojej sylwetki, kondycji, mobilności. Jeżeli tak, to kontynuuj to co robisz i opisz w komentarzu poniżej, jeżeli nie, to czas na zmianę. Czas się stać wojownikiem bez miecza i zacząć pokonywać swoje wewnętrzne słabości i ograniczenia. Wprowadzić kilka nowych reguł, co długofalowo poprawią komfort życia. Nie zrażać się na krytykę i ocenę wśród środowiska dookoła. Nikt nie zadba o nasze zdrowie fizyczne, psychiczne i mentalne jeżeli sami o nie zadbamy. Żyj na swoich warunkach, według własnych zasad i znajdź czas na to co jest ważne. Połącz dbanie o sprawność fizyczną z życiem, aby obie części stanowiły jedność. Na zakończenie muszę zacytować klasyków.

Cytat:Żaden obywatel nie ma prawa do bycia ignorantem w sprawach kultury fizycznej. Cóż za hańbą jest dla człowieka zestarzeć się bez ujrzenia jak piękne i silne może być jego ciało.
Socrates

Cytat:Bóg podarował człowiekowi dwa aspekty, aby osiągnął sukces w życiu. Rozwój umysłowy oraz aktywność fizyczną. Oferował je nierozerwalne. Jedną dla duszy drogą dla ciała, a obydwie naraz. Z tymi dwoma atrybutami człowiek jest w stanie sięgać perfekcji.
Platon


PS> Nie wiem jak blog się rozwinie. Może znajdę czas aby pisać te 1K słów raz w tygodniu, może częściej. Mam inne priorytety obecnie, a ilość projektów muszę ograniczyć, bo mroczne widmo WIP (work in progerss) pojawia się na horyzoncie. Nie chcę mieć zbyt wiele rozgrzebanych zadań, co by mi przypominało o wcześniejszych problemach z ogarnięciem i priorytetami. Pewnie i tak będę musiał jeszcze popracować nad stylem, a Was proszę o szczerą i obiektywną krytykę.


 x 0  x 1 


pozdrawiam / mvg / mvh
Salata
Odpowiedz
#2

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-08-2019, 14:12 PM przez salata.)

Odcinek 2: Przez diodę do serca. Kobiety kochają słabiej.


Tytuł trochę klik-bajtowy, ale natchniony postem "Kastracją mężczyzn" i przemyśleniami w nim postanowiłem trochę 'ubrudzić ' płeć tzw. piękną, albo raczej zderzyć z rzeczywistością. 

Wstęp.
Ostatnio zmarł mi dziadek. Miał 93 lata i pozostawił owdowiałą mającą lat 88 babcię. Zrobiło to wielką pustkę w naszym życiu. Był moim wzorem, moim ideałem. Do końca pozostał aktywny. Człowiek czynu, cierpliwy, odważny, potrafił słuchać i nie osądzał. Mąż kobiety, która regularnie testowała jego granice. Nie przesunęła ich o milimetr, chociaż próbowała. Ich małżeństwo przetrwało ponad 70 lat. Ich związek był burzliwy, ale trwał. Nie było to zapewne łatwe, ale udawało im się rozpracować wszystkie problemy. Nawet te najtrudniejsze, kiedy wszyscy obecnie odpuszczają. Czy to była prawdziwa miłość?
Co definiuje miłość? Poeci mężczyźni potrafią zdefiniować ją na wiele sposobów. 

Racjonalnie i logicznie można wg mnie jej definicję uprościć do:
  • obopólna atrakcyjność (chemia, przyciąganie, itp),
  • brak w danym momencie innych, lepszych opcji.
Moja babcia w wieku około 20 lat, poznając dziadka nie miała innej lepszej opcji na horyzoncie. Alternatywą było dać się wyswatać z dwukrotnie starszym sklepikarzem, pastuchem itp. Dziadek był najlepszy z nich wszystkich. Był wykwalifikowanym pracownikiem przedsiębiorstwa robót drogowych, operatorem i mechanikiem maszyn drogowych o takiej wielkości, że obecnie wzbudziłyby zachwyt.  Budował powojenną Polskę. Był przodownikiem pracy, mimowolnym członkiem partii, otrzymywał ordery, a miał to wszystko w dupie. Chciał robić i robił swoje. Był personifikacją "Człowieka z Żelaza". Babcia się cieszyła, kiedy dziadek ją wybrał. Nie musiała więcej pracować w gospodarce ojca i mogła się przenieść do jednego z największych miast w Kraju. Jej miłość i oddanie niczym nie było zakłócane. Jak to wygląda obecnie?

Dziś kobieta dostaje tuziny lajków, serduszek, plusów i kutasików w zależności na ilu portalach jest zarejestrowana. Może przytyć 20 kg i dalej będzie otrzymywać tyle samo kutasików (generalizuję dla uproszczenia). Dla kobiet social-media to możliwość otrzymywania adoracji 24 godziny na dobę i wiele z nich (tych mniej dojrzałych), to wykorzystuje.

Naukowe podstawy.
Udowodniono, że każde powiadomienie stymuluje wydzielanie dopaminy. Nic dawno tak nie wpływało na ludzką psychikę jak portale społecznościowe i smartfony. Obydwa stymulują centra w mózgu odpowiedzialne za uczcie nagrody, przez co dopamina jest wydzielana lawinowo. Dopamina oprócz przyjemności stymuluje uczucie pożądania i zadowolenia oraz uzależnia. W przeprowadzanych na przestrzeń lat badaniach i ankietach stwierdzono fakt, że ludziom łatwiej zrezygnować z alkoholu i palenia papierosów niż z korzystania z portali społecznościowych. Ponad połowa respondentów stwierdzała, że czuje obawę, że będąc offline ominie ich coś istotnego. Średni czas korzystania z mediów społecznościowych wynosił aż 135 minut dziennie. Ponad 60% ankietowanych kobiet świadomie przyznało się do uzależnienia przez portale społecznościowe. Część przesiadująca nawet dłużej nie widziała problemu. 50% badanych przyznało, że czuje się mniej szczęśliwa korzystając z portali i spada ich poczucie własnej wartości, ze względu na porównywanie swoich osiągnięć życiowych z innymi. Dodając do równania fakt, że dopamina w większym stymuluje mózg kobiet, zaczynamy mieć  jaśniejszy obraz istoty problemu.

Cytat:tl;dr: Portale społecznościowe uzależniają, a haj hormonalny który serwują zaburzają pracę ośrodka w mózgu odpowiedzialnego za uczucie pożądania i nagrody.


Nierealne oczekiwania.
Portale społecznościowe dla kobiety to ciągły napływ kutasików stymulujący mózg w ten sam sposób jaki porno stymuluje mózg mężczyzn. Mężczyźni mają często nierealne oczekiwania jeżeli chodzi o ciała kobiet i seksualność, a kobiety nierealne oczekiwania odnośnie relacji. Skupmy się na tym drugim problemie.
Deszcz kutasików powoduje, że kobieta nie jest często w stanie doświadczyć prawdziwej miłości jaką doświadczały nasze babcie i część matek. Rewolucja seksualna w latach 60/70 po raz pierwszy zmieniła podejście do związków i rozpoczęła zmiany, jednak to temat a inny post. Bombardowana przez social media, będąca w związku kobieta już po około roku lub półtora związku, nieprzerwanym deszczem kutasików, zaczyna myśleć, że wobec tylu opcji dookoła, jej partner nie jest najlepszym jakiego może mieć. Zaczyna porównywać związek z innymi w "wirtualu" i zaczynają się problemy w relacji. Ania się zastanawia dlaczego mój Kamil nie jest księciem jak Harry? Przecież wszystkie koleżanki na facebooku jej mówią, że wygląda piękniej niż Meghan. Nie może już być szczęśliwa z obecnym partnerem, bo stać ją na kogoś lepszego i czasu póki na horyzoncie nie pojawi się nikt lepszy, poświęci się i zostanie z Kamilem. Chłopak zapieprza w korporacji i jest nieświadomy nadciagającej katastrofy, dalej traktując dziewczynę niczym księżniczkę.

Deszcz kutasików to również nadmiar opcji. Przez portale społecznościowe mężczyźni muszą konkurować z innymi, którzy normalnie nie są w zasięgu kobiety. Kobieta nadużywająca portalów społecznościowych ma możliwość skakania od jednego "księcia" do drugiego w poszukiwaniu prawdziwej miłości, do czasu kiedy w wieku około 30 lat nie zderzy się z brutalną rzeczywistością.

Cytat:tl;dr: Dla kobiety nadużywającej fb, instagrama czy tindera i w wieku do 30 lat każdy facet zasila tylko kolekcję kutasików. Wszakże to ona jest celebrytką, a mężczyzna zaledwie fanem.


[Obrazek: socialfck.jpg]

Podłączenie, pustka i wirtualne kajdany samotności.
Im więcej jesteśmy online tym bardziej czujemy się samotni. To już potwierdzili naukowcy. Dlaczego nadal ludzi ciągnie do tego diabelskiego kręgu? Jesteśmy istotami stadnymi i pragniemy akceptacji. Portale społecznościowe to idealne środowisko to wypełnienia tych potrzeb na pierwszy rzut oka. Jednak biologii się nie oszuka i mózg nie zareaguje w ten sam sposób co na imprezie z przyjaciółmi. Obecne znajomości są bardzo powierzchowne, bo kontakt przez Internet nie wymaga wysiłku, a co takiego nie wymaga nie jest traktowane jak istotne. Im bardziej się staramy odcisnąć siebie na innych wykorzystując wirtualne platformy, tym bardziej czujemy się opuszczeni. Chcemy samotność wypełnić pustką.

Kobiety średnio mają dużo więcej kontaktów w wirtualnym świecie. Przez co ciężej im się oderwać od telefonu. Diody powiadomień błyskają na tym urządzeniu niczym światła w Las Vegas. Większość męskich urządzeń pozostaje cicha, że słychać jak przesypuje się piasek na pustynnej tapecie ustawionej na urządzeniu. Mimo, to właśnie mężczyznom bardziej zależy na zdrowym związku i miłości kobiety, ale często nie potrafią zrozumieć co stoi na drodze. Kobiety, poprzez ciągły napływ powiadomień nie potrafią skoncentrować się na relacji i poświęcić jej wystarczająco uwagi, by w pełni wydobyć z niej wartość. Dla nich kilka słów przeczytanych od obcych na czatach często znaczą więcej, niż starania mężczyzny z którym są w związku.

Korzystając ze smartfona, kobieca uwaga jest jeszcze bardziej podzielona i ma coraz mniej chęci poświęcić uwagę czemuś co nie pochodzi prosto od świecącego prostokąta. Trzymając telefon w ręku nikt nie jest w stanie poświęcić odpowiedniej uwagi osobie stającej tuż naprzeciwko.

Cytat:tl;dr: Przez diodę do serca. Kobietom do uczucia zadowolenia i poczucia się kochaną wystarczą fajerwerki serwowane przez światełko w telefonie.


Bycie w centrum uwagi.
Ciągłe bombardowanie kutasikami, powoduje, że znalezienie partnera dla kobiety jest wyjątkowo łatwe. Wystarczy tylko napisać do mężczyzny "Cześć, co słychać?", by bardzo szybko rozwinąć konwersację i doprowadzić do spotkania. Taka łatwość dla człowieka oznacza jednakowoż niską wartość. Nie docenia się tego co można łatwo uzyskać. Dla kobiet w obecnym czasie są to relacje z mężczyznami. Brak potrzeby jakiegokolwiek starania z jednej ze stron powoduje znaczący brak balansu w relacji i obustronne pogarszanie poczucia więzi. Jedna strona czująca nadmiar podaży na rynku matrymonialnym wykorzystuje ten fakt w świadomy lub nieświadomy sposób obniżając wartość partnera w swoich i często jego własnych oczach. Dlatego tak bardzo ważną cechą u mężczyzn jest poczucie własnej wartości, by zniwelować wpływ działania internetowych narzędzi kontaktów społecznych na zdrowie psychiczne i możliwość budowania frustracji. Obecnie kiedy większość ludzi ma natychmiastowy dostęp do Internetu i mediów społecznościowych, prawdziwa i głębokie uczucie obustronne coraz częściej będzie się stawać tylko reliktem przeszłości i legend. Powierzchowność obecnie wygrywa i póki wszystko co łatwo się osiąga nie jest żal stracić.

Niestety, życie w wirtualnym świecie tęczy fejsbuka i jednorożców instagrama powoduje uszkodzenie mechanizmów odpowiedzialnych za właściwy rozwój uczuciowy i wywołuje depresje, z której człowiek się chce wyrwać wchodząc coraz głębiej, identyfikując chwilowe uczucie akceptacji z poczuciem bycia kochanym i akceptowanym. Wpada się w wir większych starań, które nie przynoszą efektów innych niż większa frustracja. Jest to niczym gangrena co opanowała nogę. Zaczęło się wszystko od niewinnego skaleczenia palca, ale lekarz aby uratował musi już odjąć całą nogę.

Cytat:tl;dr: Nadmiar sprawia, że przestajemy doceniać wartość. To samo się tyczy rzeczy, osób jak i związków. Docenia się coś dopiero po stracie.

Na ratunek i rada dla mężczyzn.
Jedynym możliwym lekarstwem na tą przypadłość powierzchownych uczuć dla człowieka jest całkowita rezygnacja z mediów społecznościowych, smartfona  i powrót do antycznych sposobów funkcjonowania w społeczeństwie jak rozmowa bezpośrednia i ewentualnie telefoniczna. Trzeba przestać uzewnętrzniać się online, by szukać potwierdzenia wartości w oczach innych. Unikać jak się da sztucznie wywoływanych stymulowanych dopaminą wirtualnych sytuacji. Wtedy jest szansa na znalezienie i odpowiednie pokochanie partnera z którym można spędzić większość życia. Okazuje się, że ten problem dotyczy również mężczyzn. Każdy kto dzieli się w Internecie w nadziei, że uzyska uwagę, uznanie, otrzyma komplementy świadczy o niezaspokojonej potrzebie miłości. Szczególnie, jeżeli komentarze przeradzają się w dyskurs osobisty.

Jeżeli chcecie poznać, czy relacja z kobietą ma potencjał rozwinięcia się we właściwym kierunku, zwróćcie uwagę między innymi na trendy w używaniu przez nią telefonu czy innego podłączonego do Internetu urządzenia. W jakim stopniu polega na nim w codziennym życiu. Czerwone światło powinno się zapalić w sytuacji, kiedy preferuje kontakty poprzez wirtualne przyłączenie niż bardziej osobiste więzi. Im większe przywiązanie do mediów społecznościowych tym mniejsza chęć pielęgnowania prawdziwej relacji z drugim człowiekiem. Z konkurencją siedzącą w telefonie nie ma co walczyć, bo to pojedynki Don Kichota.

Zakończenie.
Dopóki człowiek nie dokona samo-amputacji z wirtualnego życia społecznego, od którego jest uzależniony, nie będzie miał szansy na zdrowy związek, który wymaga obopólnych kompromisów, ciągłej pracy i wspierania siebie nawzajem. Może się okazać, że generacje ludzi będzie cierpieć w samotności z powodu braku posiadania normalnych międzyludzkich relacji, gdy paru technologów z doliny krzemowej postanowiło zbudować w Internecie raj dla "socjalistów". Zamiast tego, powstało piekło gdzie można poczuć się człowiekiem jedynie podczas wpatrywania się w powierzchnię nie mającego dna, czarnego lustra.
Cytat:tl;dr: Trzeba się oderwać od telefonu, aby zobaczyć gdzie i w jaki sposób pomóc najbliższej osobie, której się zdarzyło potknąć. W końcu jesteśmy tylko ludźmi.



PS> Biję się trochę z myślami o publikacji powyższego postu, bo kliknięcie przycisku wyślij może się okazać ostatecznym argumentem sprzeczności powyższego wywodu. Z jednej strony chciałbym żywej dyskusji na ww. temat, z drugiej to połechce moją próżność i wyzwoli odpowiednią reakcję biochemiczną w mózgu. W końcu forum to także internetowy serwis społecznościowy.

 x 0  x 0 


pozdrawiam / mvg / mvh
Salata
Odpowiedz
#3

Wyrażanie swoich myśli a dodawanie kutasików to jest chyba różnica.

Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka

 x 0  x 0 


Odpowiedz
#4

Bardzo to płytkie, co napisałeś o kobietach i social mediach. Wystarczy być względnie normalną osobą, by mieć dobre życie. Nie trzeba być odludkiem i "dokonywać samo-amputacji" od portali społecznościowych. To, że Ty masz taką psychikę, nie znaczy, że większość.
PS Mam 33 lata za kilkanaście dni i wciąż dostaję masę "kutasików", zarówno w necie, jak i w życiu realnym. A im jestem starsza, tym ich ilość rośnie.

 x 0  x 0 


"Czasem sobie myślę, że Darwin jednak się mylił i w rzeczywistości człowiek pochodzi od owadów, bo w ośmiu przypadkach na dziesięć człekokształtne to zwykłe mendy gotowe na wszystko za byle gówno."
Odpowiedz
#5

Stanę w obronie salaty. On pisze o skrajności. Ja odnoszę wrażenie ze to jest chyba jakaś moda. Może ucieczka trochę przed trudną rzeczywistością. Porównałbym to subkultury hippisowskiej. Nie wiem czy dobre. Wydaje mi się że jak wszystko i to minie. Ludziom się w końcu to znudzi. Liczę na to że wyjdą z wirtualnego świata. Nie mówię o innej skrajności żeby np być gościem w domu i żeby rodzice martwili się co małolat nawywija. Tak jak jest moda na bezgluten, veganizm itp. To też są głupoty i ciężko stwierdzić czy i na ile szkodliwe. Poza jednym przypadkiem kiedy dziecko vegan zmarło po roku życia z niedoboru witaminy D.

Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka

 x 0  x 0 


Odpowiedz
#6

Generalnie to jest w tym dużo racji, ale po prostu odnoszę wrażenie, że tak przedstawia świat, czarno-biały. Takich kobiet i mężczyzn jest sporo, ale to nie jest większość. Pamiętajmy, że różni ludzie tu przychodzą i czytają. Uważam, że to może namieszać komuś w głowie.

 x 0  x 0 


"Czasem sobie myślę, że Darwin jednak się mylił i w rzeczywistości człowiek pochodzi od owadów, bo w ośmiu przypadkach na dziesięć człekokształtne to zwykłe mendy gotowe na wszystko za byle gówno."
Odpowiedz
#7

@Harbinger , biore to z obserwacji. Mam duzy przeglad w pracy i widze zachowania i programowanie. Nie napisalem, ze wszystkie kobiety sie zachowuja w ten sposob, ale znaczaca ilosc szczegolnie w wieku przed 25 lat. Zdefiniuj wzglednie normalna osobe, bo jezeli mowimy o normach spolecznych, to wzglednie normalny nie jestem, bo kont na glownych portalach nie posiadam. Jezeli rozmawiamy o umiejetnosciach spolecznych i zyciu w szczesciu z samym soba, to niestety wiekszosc kobiet i czesc facetow ma z tym powazny problem. Za duzo ludzi szuka akceptacji u innych poprzez wlasnie social-media. Zreszta mechanizm lajkowania na tym sie opiera i wymusza zasade wzajemnosci. mimo, ze czlowiek jest istota spoleczna to fb regularnie uposledza ludzi z umiejetnosci zycia w stadzie. Nie mam psychiki podatnej na nadmierne korzystanie z czegokolwiek, bynajmniej, aczkolwiek widze, ze zdrecydowanie za duzo uwagi poswiecam telefonowi, jednak wirtualne spolecznosci mnie wzglednie nie interesuja i wole tworzyc i byc czescia prawdziwych.
Odnosnie kutasikow to wlasnie o tym pisalem, ze niezaleznie od wieku, urody (relatywnie sie ta granica przenosi), kobieta otrzymuje ich cala mase. Napisz w jakim stopniu na ciebie wplywaja i jak traktujesz obecnie komplementy zarowno te z Internetu jak i otrzymane w prawdziwym życiu. Nie zaczelas deprecjonowac wartosci oby dwoch? Nie pisalas kiedys, ze obecny partner najpierw wydal ci sie chamem, by pozniej cie zaintrygowac? Czy jakby pial na widok kobiety jak to robi wiekszosc facetow w Intrenecie, tez bylby zrobilby sie interesujacy? Dodatklowo porownaj siebie w obecnym wieku i dziesiec lat wstecz, kedy bylas w samym centrum tzw "sexual marketplace".
Dodajac jeszcze o kobietach, to wiekszosc obnaza sie w taki sposob na portalach, ze staja sie jeszcze bardziej wrazliwe i podatne na ataki. To najczesciej wykorzystuja drapieznicy - nowa generacja PUA. Nie wspominajac o paradoksie uprzedmiatawieniu siebie na Instagramie i jednoczesnym #metoo . Ten temat jest warty dluzszego wywodu.

 x 0  x 0 


pozdrawiam / mvg / mvh
Salata
Odpowiedz
#8

No tak, internet i social media bardzo dużo zmieniły w życiu ludzi. Są plusy i minusy. Co do akceptacji racja, jednak jest to trochę ułuda.
Względnie normalne życie - miałam na myśli zachowanie/postępowanie. Bliscy, hobby, praca, a nieskupianie się wyłącznie na życiu w social mediach.
Obecny partner zaintrygował mnie przyznaniem się do błędu i przeproszeniem za chamstwo. Samo chamstwo spuściłam w kibelku Smile A tak na marginesie - w lipcu mieliśmy rok, na jesień zamieszkamy razem, przeprowadzam się do jego miasta.
Odnośnie "kutasików". Od nastolatki miałam powodzenie, jestem przyzwyczajona do okazywania mi zainteresowania. Jest to raczej miłe, choć jednak często męczące. Czy wpływa to na moje życie? Na pewno w jakiś sposób, aczkolwiek nie odczuwam tego specjalnie. Nie łechce to jakoś specjalnie mojego ego, wiem, że dobrze wyglądam i jestem atrakcyjna też poza wyglądem. Te internetowe w sumie wyśmiewam gdzieś w sobie, są dość żenujące, prawie zawsze ignoruję, czasem odpisuję na wyjątkowo paskudne. Dostaję dużo wiadomości, zdjęć penisów, propozycji seksu za kasę - to jest minus, ale to tylko internet, więc można spokojnie olać. Natomiast te realne potrafią poprawić czasem humor, o ile są wyrażone z klasą. Niestety, zazwyczaj jest odwrotnie. Zdarzały się też bardzo przykre, a nawet niebezpieczne sytuacje. Temat szeroki, pewnie nadaje się na osobny post.
Najważniejsze dla mnie są komplementy mojego partnera.
Odnośnie wieku. Teraz wyglądam podobnie, jak 10 lat temu. Oczywiście 10 lat temu nie miałam zmarszczek, wyglądałam bardziej, hmm, świeżo, chyba tak to mogę ująć - kwestia skóry. Natomiast kwestia figury, kilogramów, estetyki ciała - jest taka sama. Różnica taka, że teraz mam większe usta i ich makijaż permanentny oraz stały makijaż brwi. Owal twarzy zachowany, skóra nigdzie nie wisi, nic nie wisi xD, waga teraz niższa o jakieś 2 kg, mam tatuaże. Jeśli chodzi o urodę, jestem atrakcyjniejsza fizycznie, nie wiem na czym to polega. Chyba znaczenie ma tu większa świadomość, seksapil, większa pewność siebie. Aż korci, żeby pokazać zdjęcia na poparcie swoich słów Big Grin
Zdecydowanie portale randkowe, ich treści to pojemny temat.

 x 0  x 0 


"Czasem sobie myślę, że Darwin jednak się mylił i w rzeczywistości człowiek pochodzi od owadów, bo w ośmiu przypadkach na dziesięć człekokształtne to zwykłe mendy gotowe na wszystko za byle gówno."
Odpowiedz
#9

(08-09-2019, 00:21 AM)vlad1431 napisał(a): Stanę w obronie salaty. On pisze o skrajności. Ja odnoszę wrażenie ze to jest chyba jakaś moda. Może ucieczka trochę przed trudną rzeczywistością. Porównałbym to subkultury hippisowskiej. Nie wiem czy dobre. Wydaje mi się że jak wszystko i to minie. Ludziom się w końcu to znudzi. Liczę na to że wyjdą z wirtualnego świata. Nie mówię o innej skrajności żeby np być gościem w domu i żeby rodzice martwili się co małolat nawywija. Tak jak jest moda na bezgluten, veganizm itp. To też są głupoty i ciężko stwierdzić czy i na ile szkodliwe. Poza jednym przypadkiem kiedy dziecko vegan zmarło po roku życia z niedoboru witaminy D.
Nazwałbym to modą ale raczej owczym pędem i obawą przed tym, że coś ominie. Zresztą tak często ludzie usprawiedliwiają nadużycie portali społecznościowych. Wg mnie porównanie mało trafione, bo subkultura jest z definicji mniejszością i czymś co się odznacza. Obecnie odznaczasz się, jeżeli nie masz kont na "ważniejszych" portalach. Nie wiem czy minie, bo dla mnie to raczej nastąpi ewolucja w następny rodzaj upośledzenia. Nastolatki już podobno obecnie mniej używają facebooka i preferują inne media.
Co do małolatów, to czasami wolałbym młodego mieć problemy z przywołaniem do domu z podwórka niż odciągnąć go od ekranu. Nic obecnie dzieci tak nie wciąga jak Internet i gdybym nie ograniczał mu dostępu mógłby całe dnie siedzieć przed telefonem. Jego koledzy wolą gry oglądać zamiast w nie grać. Z drugiej strony jeszcze jest nadzieja, bo udaje mi się go zaintrygować innymi aktywnościami, z których sam korzystam. Zapomniałem jak wspinaczka jest wymagająca i satysfakcjonująca. Co do diet to temat bardzo wrażliwy, bo można naciąć się na ewangeliste co z siłą proroka będzie cię chciał przekonać do swoich racji. Zresztą podobnie do antyszczepionkowców i innych dziwolągów.

@Harbinger Nie pisałem w aspekcie binarnym. Owszem niestety większość ślepo podąża trendami, bez zastanowieniem w jaki sposób dają sobą kierować i co obnażają. Parafrazując, pokaż mi swój telefon, a powiem ci kim jesteś.

Świat się cały czas zmienia i zagrożenia korzystania z Internetu rosną, sam system edukacji nie jest w stanie odpowiednio na to zareagować. Był kiedyś taki przedmiot w szkole Wiedza o Społeczeństwie. Jak nie ma to powinni go przywrócić i powinien być co pół roku aktualizowany i prowadzony przez psychologów, co mają świadomość również niebezpieczeństw online.

O jakim mieszaniu w głowie piszesz? To że młody człowiek nie potrafi prowadzić głębszej relacji? Niecierpliwość i frustracje zawodowe tzw Milenialsów, się przełożyły 1:1 na relacje międzyludzkie. Wszystko mam być natychmiastowo idealne. Jaką wartość mają dla ciebie rzeczy i doświadczenia które nie wymagają wysiłku? Większość kobiet częściej wybiera szybką gratyfikację, bo kierują się emocjami. Działają impulsywnie. To od niepamiętnych czasów było wykorzystywane przez handel. Jest zaledwie promil kobiet, które by dla wysiłku i piękna trudu i zrezygnowałoby z komfortu.

PS. Zwróciliście uwagę na tl;dr? Obecnie wszystko traktowane jest tak powierzchownie, że często wielu nie chce się czytać i analizować i zaczynają i kończą na abstrakcie, albo kończą na wnioskach.

 x 0  x 0 


pozdrawiam / mvg / mvh
Salata
Odpowiedz
#10

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2019, 22:17 PM przez vlad1431.)

Wszystko jest ok, jest problem. Ale ja zwykle lubię odnosić się do związków przyczynowo - skutkowych. Kiedy omawiam jakiś problem staram się napisać o jego przyczynie. Dałbym jakieś wskazówki żeby potomni czy Ci co mają szczęście jeszcze mieć wpływ na swoje latorośli żeby wiedzieli jak takiemu zjawisku zapobiec. Takie moje przemyślenie. Bo problem jest, ale człowiek uczy się na błędach swoich i czyichś. I ma satysfakcję zwykle z niepopełniania kolejny raz i niepowielania czyichś. Czyli jeżeli w małym jeszcze człowieku wykształcisz potrzebę obcowania z drugim człowiekiem, to on zwykle sam siedząc w domu tego u siebie nie wykształci.
Może moje myślenie jest prostolinijne, ale jeżeli mały jeszcze człowiek zauważy że lepiej jest obcować fizycznie z drugim człowiekiem, to chyba wybierze to co dla niego lepsze. Tak ja przynajmniej widzę u swoich synów, kiedy cieszą się że mogą spędzić czas z kolegą czy koleżanką. Telefon i komputer idzie wtedy na bok. I liczę na to że tak im zostanie, że wybierają świadomie obcowanie fizyczne a nie wirtualne.
Już parę lat temu zszokowała mnie wypowiedź na jednym z forów, kiedy gdzieś koleś w parku palił ognisko, nie daleko od nich około setka młodzieży też paliła ognisko. I 90ciu z nich nie uczestniczyło w paleniu ogniska tylko jechało na telefonach.

Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka

 x 0  x 0 


Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Theme © iAndrew 2016 - Forum software by © MyBB