Witaj gościu, dołącz do nas! Dołącz   Zaloguj się
Problemy z erekcją w młodym wieku

No dobra, ale czy te neuroprzekazniki pozniej nie beda zaburzone? W sensie czy to nie da jakichs trwalych zmian negatywnych?
Chciałbym zeby mi pomogly, moze bym sie pozbyl tkaiego napiecia, a co za tym idzie bolow miesni, stawow, i tego pioerdolonego uczucia zdenerwowania i smutku...
No i jakby jeszcze na fujare wplynely to juz w ogole super by bylo. Byle to nie byl efekt na chwile, tylko zeby po odstawieniu nadal pozostal kurcze... Czuje sie czasem jak robot, wrzuc tabletke zeby cos zadzialalo. Robocop moze ;d

 x 0  x 0 


Odpowiedz

Nie będą zaburzone bo Ty nimi sterujesz. Jeżeli jakiś specjalista stwierdziłby u Ciebie jakieś mocne zaburzenia, nieodwracalne zmiany e mózgu to nawet antydepresanty by Ci nie pomogły. Nic już wtedy nie pomoże. Ale Ty jako takich zaburzeń czy stwierdzonej nieuleczalnej choroby psychicznej nie masz. Tabletki Ci nie pomogą wyjść z problemu. Pomogą Ci go szybciej rozwiązać. Ja np się zdziwiłem że to co ja brałem to były typowo przeciwlękowe. Przecież ja się niczego nie bałem, a jednak martwiłem się o wszystko. Ale z zamartwiania nic nie wyjdzie. Tu trzeba działać samemu, oczywiście z pomocą terapeutów.

Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka

 x 1  x 0 


Odpowiedz

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2019, 09:57 AM przez salata.)

(08-08-2019, 22:52 PM)vlad1431 napisał(a): Tabletki Ci nie pomogą wyjść z problemu....Tu trzeba działać samemu, oczywiście z pomocą terapeutów.
@mlodydziad ty masz nie tak z psychiką. Masz zaburzoną wizję samego siebie i to promieniuje na inne aspekty twojego życia. Przez dzieciństwo i jego doświadczenia jesteś strzępkiem człowieka. Wyszukujesz problemy tam, gdzie chciałbyś je znaleźć i negujesz najważniejszą część - umysł. Zabierasz się od dupy strony, a tabletki tylko odsuną nieuniknione, co w późniejszym okresie wróci mocniejsze. Chciałbyś pigułki do końca życia brać, albo zmieniać je co jakiś czas na mocniejsze? Musisz w końcu zaakceptować kim jesteś i jaką miałeś przeszłość, bo nadal jesteś daleki od tego. Póki się nie poskładasz przy pomocy psychologa, nie będziesz wiedział kim dokładnie jesteś i przy każdym problemie szukał rozwiązania problemu w twardej medycynie. Żadna pigułka nie pomoże ci się zmierzyć i wygrać z demonami. Za młody jesteś i jeszcze całe życie przed tobą, by żyć w wiecznym umartwianiu.

 x 1  x 0 


pozdrawiam / mvg / mvh
Salata
Odpowiedz

Co do leków przeciwdepresyjnych, to podobno na pełny efekt działania takich leków trzeba poczekać 2 tygodnie (lub nieco dłużej), a poza tym część leków antydepresyjnych obok leczenia depresji nadaje się świetnie do hamowania natręctw.
Niektóre leki antydepresyjne stosowane są nawet w leczeniu zespołu stresu pourazowego, etc.
Na funkcje seksualne prawdopodobnie nie wpłyną negatywnie tego typu leki, a przynajmniej nie wpłyną jeśli będziesz je stosował np. kilka miesięcy lub po prostu tylko do ustąpienia objawów.

Na razie bierz te leki od androloga, bądź cały czas dobrej myśli i wykaż się dużą cierpliwością, bo wiele leków przejawia pełną moc działania dopiero po kilku tygodniach stosowania - być może z tymi od androloga właśnie tak jest.

 x 1  x 0 


Odpowiedz

Ja podejrzewam, ze wzglednie jestem zdrowy, tylko wlasnie cos z psycha wysiadlo. Nerwy, albo niska samoocena... Bóle ostatnio mi się mocno nasiliły, coraz ciężej jest mi z tym wszystkim. Wszystko mnie dobija, atakuje, ktos mi cos powie a ja doszukuje sie drugiego dna... Zupelny bezsens, ale tak jest...
Vlad ja rowniez sie wszystkim przejmuje, i doszukuje ukrytego przekazu, stwarzam wlasna wizje tego ze ktos cos powie, a ja od razu odbieram to osobiscie... Jakos tak bolesnie.

Salata
Ogolnie to masz rację , mam zaburzona wizje samego siebie, nie ciesza mnie male rzeczy, uwazam ze nic wielkiego nie osiagnalem w zyciu, przejmuje sie wszystkim, jestem totalnie bez energii i przytloczony. Wszystko pasuje mi do tego lba, ale te bole i pieczenie miesni i stawow mi srednio pasuje... A ostatnio jest gorzej.
Nie zgadzam sie ze zabieram sie od dupy strony, bo wlasnie poprzednia terapeutka napierdalala mi ciagle zebym wzial antydepresanty, ze mi pomoga razem z terapia. Ja na to odpowiadalem ze nichuja, ja bez tego chce sie wyleczyc a nie oglupiac mozg chemią. Zeby po odstawieniu wszystko wrocilo...
No ale jak mnie tak wszystko jebie na prawde z nerwow, to bym to wzial zeby usniezyc troche bol, a pracowalbym nadal u psychoterapeutki, tej drugiej, ta akurat mowi ze leki mi niezbyt pomoga, nie wylecza tego co mnie meczy...
Tak sobie wlasnie tlumacze, ze mam duzo zycia przed soba i po co sie zadreczac, ale jakos nie potrafie w tym momencie. Dzis mi sie lza w oku zakrecila, i poczulem sie jak pizda, ze mi smutno.
Lil
Tak wlasnie slyszalem ze 2 tyg wdrozeniowe jest.
No wiadomo ze mialaby to byc kuracja, krotkoterminowa, do roku maks. Tylko mysle ze to i tak bardzo dlugi czas. Biore te leki, ale ja juz mam demony w glowie, ze ja na zawsze pozostaje z takim problemem, i ze zostane sam jak palec, ta mysl ciagle wraca i mnie uwiera niestety...
Jakbym nie wierzyl juz ze sie ulozy, eh kula w leb i jeb... Chcialbym wszystko pozmieniac, ale nie wiem jak to przyspieszyc, zeby dojsc do tego jak to zrobic w ogole...

 x 1  x 0 


Odpowiedz

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2019, 12:35 PM przez LilPeneros.)

Zapytam Cię o takie osobiste rzeczy:
Wierzysz w Boga ? Praktykujesz swoją wiarę ?

Co do kuracji lekami, to rok czasu mija bardzo szybko i jest nawet takie powiedzenie "Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że jego osiągnięcie wymaga czasu - czas i tak upłynie".
Tak więc bierz leki od androloga, czytaj te książki, które Ci polecił Sałata i rób co się da aby być pozytywnie nastawionym (oglądaj filmy o przyjemnej tematyce, słuchaj jakiejś pozytywnej muzyki, poznawaj nowych ludzi, przebywaj jak najwięcej w towarzystwie przyjaźnie nastawionych do Ciebie ludzi, jeśli np. mieszkasz gdzieś w środkowej części Polski to spróbuj trochę popodróżować, np. w góry, albo nad morze i tam wypocząć).

 x 0  x 0 


Odpowiedz

Lil
Ogolnie to bylem bardzo wierzacy jak bylem maly. Potem rodzice przestali chodzic do kosciola a ja razem z nimi.
Obecnie jak pojde do kosciola raz na ruski rok z dziewczyna to ide, wierze w Boga ogolnie ze istnieje, ale nie mam jakiejs mega silnej wiary, nie chodze do kosciola, ale modle sie codziennie sam w domu.

Wiem, chodzi mi bardziej o to co napisal salata, na co odpowiedzialem wyzej,- mianowicie ze jakbym pobral cos rok to chyba by az takiego spustoszenia nie wywolalo? Chyba ze potem ma byc nawrot i nic nie zmienię to bez sensu zeby to brac.
Tych demonów to mam chyba całą głowę, bo codziennie czuje ból, lęk, nie potrafię uwierzyć że bez tych leków mi będzie stał, a nawet z nimi ostatnio coś gorzej chyba jest. Ostatnio mnie to tak przytlacza wszystko ze przestaje widziec wiekszy sens w swoim zyciu.
Chcialbym zyc jak normalny czlowiek, ale w glowie mam takie cos, ze sam nie wiem co mi jest, i mam wrazenie jakby moj mozg byl zniszczony, ciagle reagowal stressem na kazda zyciowa sytuacje, jakbym nie potrafil nic zmeinic... Czuje sie po prostu bezradny troche, mimo tego probuje dalej...

 x 0  x 0 


Odpowiedz

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2019, 16:26 PM przez LilPeneros.)

W takim razie jeśli chodzi o kwestię zdrowia psychofizycznego, to zalecam Ci po pierwsze uczestnictwo w niedzielnych Mszach Św, a po drugie skorzystanie ze spowiedzi.
Jak trafisz na dobrego spowiednika i wspomniesz mu, że nie jesteś w najlepszym stanie psychicznym, to nie tylko nie opierdoli Cię zbyt mocno, ale poczujesz się niesamowicie dobrze pod względem psychicznym i nie tylko.
Co więcej być może stanie się tak, że po tym twoje życie zacznie się zmieniać już tylko na lepsze i tego oczywiście Ci życzę.

 x 0  x 0 


Odpowiedz

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-15-2019, 01:22 AM przez mlodydziad.)

Nie nie, to nie ta strona mocy w moim przypadku, wierzę w Boga, ale nie do konca w kosciół, nie neguje oczywiscie wiary innych ludzi, jednakże ja czytałem kiedyś biblię i tam było napisane że nie czci się podobizny, w kościele trzeba klęczeć do obrazka, i spowiadać się księdzu. Ja modlę się do Boga, nie jestem zadnym jehowym ani nic z tych rzeczy, po prostu wierze w Boga i modle sie do niego, ale nie wierze za bardzo w kosciol, ale szanuje jesli ktos wierzy.
Nie wiem czy to jest kwestia tego ze za malo w siebie wierzę, czy np zbyt niska serotonina w mozgu moze dawac takie objawy?
Mam straszliwie zajebany swój własny wizerunek, mam pełno obaw dotyczących przyszlosci, a zwykle, niegrozne sytuacje wywoluja we mnie lęk. Gdy jestem sam z dziewczyna to sie ciesze, ale sie juz zaczynam martwic i brzuch mnie zaczyna tez bolec, to samo na jakis wyjsciach z nia i znajomymi nawet moimi, wiadomo z czasem mi mija, ale mam taki jakis dziwny lęk. Tak samo jak to ze kiedys odejdzie bo ja nie moge uprawiac z nia normalnie seksu...
Ogolnie ciagle jestem obolaly caly, wszystko mam sztywne poza kuntakintem... Zdenerwowany, jelita mi odwalaja co jakis czas, w sensie ze albo dostaje wzdec, albo biegunek jak sie zdenerwuje. Teraz juz troche mniej, ale czasem sie zdarzy. Jestem ciagle wyczerpany, sen nie przynosi ukojenia, nie moge sie wyspac, nos mam zapchany jak przy allergi, penis przy dziewczynie nie chce sie podnosic, jedynie gdy mnie dotyka, stymuluje to cos zaczyna sie dziac, jednak przestanie i mi momentalnie opada, probuje wlozyc w jej dziurke to juz jest miekki i klapa... Gdy oralnie mnie piesci to dochodzę, jednak po wytrysku jest mi jakos tak glupio, niby fajnie, ale czuje ze nie daje jej normalnego seksu i czuje sie nieudolny, mimo ze mowi ze ja strasznie zaspokajam palcami i jezykiem... ,Martwie sie jednak ze kiedys zapragnie wiecej, a ja nie bede w stanie jej tego wtedy dac... Juz w sumie tego pragnie, nakreca mnie niemilosiernie, sam bym chcial, ale no nie chce wyjsc... Czuję się taki jakiś nieudolny.
Zyję tym że sie nie poddaje do konca, ze zrobie wszystko zeby byc z nia kiedys rodziną, odnalezc swoje szczescie zyciowe, i zdrowie oraz spokoj ducha... Tylko nie wiem jak popychac to do przodu kurwa....
Nawet jesli to depresja, to jak ją pokonać? Czy konieczne są leki?

 x 0  x 0 


Odpowiedz

(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 14:11 PM przez LilPeneros.)

Nie ma czegoś takiego jak wierzyć w Boga, a nie wierzyć w Jego Kościół, bo Kościół Rzymskokatolicki został założony przez Jezusa Chrystusa, który do kierowania Kościołem tu na Ziemi wyznaczył Piotra Apostoła (Szymona Piotra).
Piotr Apostoł (Szymon Piotr) został pierwszym papieżem w Chrześcijaństwie, a wszyscy kolejni papieże są jego następcami.
Jeśli wierzysz w Chrystusa, to powinieneś również wierzyć w Kościół, który On założył.

Ktoś mówi, że wiara bierze się z modlitwy i to w dużej mierze jest prawda, ale wiara najpierw bierze się ze słuchania Słowa Bożego (m.in. Ewangelii, czyli Nowego Testamentu), a następnie słuchania jak ktoś znacznie bieglej znający Pismo Święte interpretuje Słowo Boże - w tym przypadku osoba duchowna, np. ksiądz lub zakonnik, etc w czasie Mszy św.
Pamiętaj, że większość herezji dotyczących wiary Katolickiej brało się nie z tego, że ludzie czytali Pismo Święte tylko z tego, że niewłaściwie je interpretowali.
Nawet słowa samego Jezusa Chrystusa CZASAMI należy interpretować nie w sposób dosłowny.
Przykład - cytat z Ewangelii Mateusza rozdział 18, werset 8:

"8 Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny3. 9 I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła4 ognistego. "


Oczywiście Pan Jezus nikogo nie zachęca tu do pozbywania się własnego oka, czy odcinania sobie ręki albo nogi.
W wyjaśnieniu do tego wersetu jest napisane:
"Jest to niewątpliwie figura literacka, zwana hiperbolą: nie chodzi o to, by w pewnych okolicznościach należało lub można było pozbawić się ręki, nogi lub oczu, ale z pewnością chodzi o wskazanie na bardzo wielką konieczność skutecznego unikania okazji do grzechu. "
Dodatkowo jak był kiedyś ten fragment Ewangelii omawiany w czasie Mszy Św. na której byłem, to ksiądz powiedział, że chodzi tu nie tyle o pozbywanie się jakiejś części swojego ciała, która jest powodem grzechu, np. oczu, czy ręki tylko chodzi o wyzbycie się przywiązania do grzeszenia za pomocą oczu czy też ręki.

Dlatego ja proponuję Ci taką kolejność:

1. Zacznij oprócz modlitwy prywatnej w domu w każdą niedzielę uczestniczyć we Mszach Św.
2. Zacznij dodatkowo uczestniczyć we Mszach Św. w dni, które wg. Kościoła Rzymskokatolickiego uznawane są za ważne Święta.
3. Zacznij minimum dwa razy w roku korzystać ze spowiedzi i przyjmować Komunię Św.
4. Dopiero jak spełnisz te warunki bierz się (jeśli chcesz) za czytanie Pisma Świętego i pamiętaj, że dla nas Katolików większe odniesienie ma NT niż ST.

Na koniec cytat Marszałka Józefa Piłsudskiego: "Głową muru nie przebijesz - ale jeśli wszystkie metody zawiodły, to należy spróbować również tej".
Dlatego jeśli ktoś tutaj na forum chce Ci rzeczywiście pomóc, to nie ważne czy Twoim zdaniem dana metoda ma sens i czy Twoim zdaniem może pomóc - ważne czy pomoże, dlatego też zachęcam Cię abyś spróbował.

 x 0  x 0 


Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Theme © iAndrew 2016 - Forum software by © MyBB