Witaj gościu, dołącz do nas! Dołącz   Zaloguj się
Rozstanie - smutek, żal ale...
#1

Witajcie,
Traktuje ten post jako formę wygadania się.
Kasia, bo o niej mowa. Poznaliśmy się na studiach (jakieś 12-13 lat temu), szybko między nami coś zaiskrzyło, ale również szybko się skończyło. Przez te lata, od czasu do czasu się spotkaliśmy parę razy na szybką "herbatę". Ona wyszła za mąż i kontakt umarł... jakieś 4 lata temu odezwała się do mnie, jak jej małżeństwo było na wykończeniu. Szybko wszystko powróciło, ja w międzyczasie wyjechałem zagranice, wróciłem i zaczęliśmy się "spotykać". Trwało to prawie dwa lata i skończyło się to około 3 tygodnie temu. Z końcem marca straciłem pracę - pracowałem w biurze podróży, wybuchnął wirus i przestaliśmy się widywać (po mojej sugestii), ponieważ mieszkałem z rodziną, a moja mama jest po różnych chorobowych przejściach, Kasia pracuje w miejscu, gdzie spotyka się z wieloma osobami i chciałem ograniczyć prawdopodobieństwo zarażenia się a w konsekwencji rodziny. Jednego z wieczorów do Kasi przyjechał brat ze swoją dziewczyną. Z rana Kasia nagle zaczęła mieć do mnie pretensje, że nie pracuje, że chce wziąć kredyt na mieszkanie, chce mieć dziecko i musi patrzeć na siebie egoistycznie i żebym tego do siebie nie brał. Po swojej pracy przyjechała do mnie, rozmowa wyglądała bardzo podobnie, próbowałem jej wytłumaczyć, że to przejściowe, że zostałem zwolniony nie ze swego powodu, ale z powodu sytuacji na świecie... Nie wytrzymałem i powiedziałem, w takim razie powinniśmy się rozstać. Wróciłem do domu i wszystko sobie przeanalizowałem, co się działo przez parę, Naszych wspólnych miesięcy:
1) nie była u mego brata na weselu (tłumaczyła trwającym postępowaniem rozwodowym);
2) nie powiedziała o nas swoim bliskim (rodzinie i znajomym), a prawie dwa lata się spotykaliśmy (chodź, w ostatniej rozmowie, wspomniała, że powiedziała swojej mamie);
3) jak byłem u niej i rozmawiała ze swoją mamą przez telefon, nigdy nie powiedziała, że ja jestem, zawsze było, że już musi kończyć rozmowę i tu był jakiś powód;
4) w święta chciałem zadzwonić do niej porozmawiać, usłyszeć (powiedziała, że nie bo rodzina usłyszy);
5) nie pamiętam kiedy nawet spędziliśmy wspólną noc;
6) potrafiła zrobić awanturę dosłownie o wszystko: że poprosiłem o kanapki, nieodstawiony stolik, że w czasie gotowania kuchnie zabrudziłem;
7) jak wirus wybuchł i powiedziałem, że teraz musimy ograniczyć spotkania, to usłyszałem, "że stawiam wyżej matkę niż ją";
8) to, że w czasie jak potrzebowałem wsparcia od niej (po stracie pracy) to były wiecznie kłótnie i wbijanie szpil. Ona w czasie swego rozwodu miała cały czas wsparcie i byłem blisko jej. Widziałem, że jest poddenerwowana i już na pewne rzeczy przymykałem oko.

Z dziewczyną przeżyłem cudowny czas, ale czasem trzeba powiedzieć STOP. Tego wszystkiego było już dla mnie za wiele i w czasie jak potrzebowałem wsparcia, spokoju tego nie miałem, co mnie bardzo boli. Bardzo JĄ kocham, ale na takie zachowanie i traktowanie nie mogę sobie pozwolić.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Theme © iAndrew 2016 - Forum software by © MyBB