Spędziłam 2 tygodnie, spotykając się z ludźmi walczącymi na pierwszej linii frontu
Ludzie, którzy jako pierwsi stracili swoją wolność, próbują nas ostrzec. Powinniśmy ich wysłuchać, póki jeszcze możemy.
NBTV Newsletter
Naomi (NBTV Media)
9 czerwca 2026
Zacznę ten newsletter od jednego zdania:
Zwróćcie uwagę na historie ludzi z całego świata, którzy próbują was ostrzec przed tym, co może czekać nas za rogiem w kwestii cyfrowej inwigilacji i kontroli. To właśnie ucząc się na historiach tych wokół nas, możemy lepiej się chronić i przygotować do walki, która nadchodzi.
A teraz aktualizacja.
Właśnie wróciłam z dwóch tygodni w Europie, gdzie spotkałam się z aktywistami wolnościowymi z całego świata, prowadziłam warsztaty na temat prywatności i uczestniczyłam w prezentacjach osób walczących z tyranią i kontrolą. Rozmawiałam w cztery oczy z ludźmi, dla których prywatność jest sprawą życia lub śmierci. Starałam się zrozumieć reżimy, z którymi walczą, jak organizują podziemne ruchy, by edukować ludzi i stawiać opór, oraz doradzałam w zakresie technologii prywatności, które mogłyby im pomóc chronić się w ich niebezpiecznej pracy.
To było otwierające oczy doświadczenie - słuchanie ludzi żyjących pod jednymi z najgorszych reżimów na świecie i ich opowieści o zmaganiach. Samo uczestnictwo w konferencjach, na których się spotykaliśmy, mogłoby wystarczyć, by trafili do więzienia.
Jedną z prezentacji, które widziałam, wygłosiła Farida Nabourema, aktywistka z Togo. Opowiedziała, że dorastała pod rządami reżimu wojskowego, ale zajęło jej bardzo, bardzo dużo czasu zrozumienie, że to sam reżim jest wrogiem. Kiedy jesteś otoczony propagandą i tylko to słyszysz, nie zdajesz sobie sprawy, że to propaganda.
„W niewinności dzieciństwa wierzysz, że to jest normalne. Aż pewnego dnia wszystko się dla ciebie zmienia. Czujesz ogromną złość, że przez lata wmawiano ci w szkole zupełnie inną historię - że skandowałaś, tańczyłaś i wychwalałaś człowieka odpowiedzialnego za takie horror.”
Farida Nabourema
Zawsze łatwiej dostrzec propagandę innych krajów. Znacznie trudniej zobaczyć ją we własnym. To sprawiło, że głęboko się zamyśliłam nad tym, czego sama nie zauważam lub na co przymykam oko tam, gdzie mieszkam.
Analogia z Titanikiem
Na konferencji padła ciekawa anegdota o Titanicu. Kiedy statek tonął, ludzie nie chcieli go opuszczać. Nie wierzyli, że Titanic może naprawdę zatonąć, więc szalupy ratunkowe odpływały w połowie puste. Dopiero gdy było za późno, wszyscy zaczęli walczyć o miejsca w ostatnich łodziach.
To świetna analogia do tego, co dzieje się obecnie w wielu miejscach na świecie. Wielu ludzi, którzy dorastali w dużej wolności, patrzy na swój kraj i mówi: „Och, ten statek nigdy nie zatonie. Mamy tyle wolności. Nie ma znaczenia, czy oddamy nasze prawa do prywatności, czy zgodzimy się na obowiązkowe dowody tożsamości od rządu, czy pozwolimy na cenzurę niektórych poglądów. Mamy tyle wolności, że nie da się jej stracić.”
Spotkania z ludźmi walczącymi na pierwszej linii frontu tyranii - niektórzy z nich byli wielokrotnie postrzeleni podczas prób ucieczki z kraju - były brutalnym przypomnieniem. Pokazują, jak łatwo można stracić wolność.
Przy kolacji siedziałam obok kobiety, która opowiadała mi historie swojej organizacji i co ona oraz jej zespół muszą robić, by pozostać bezpieczni, próbując zmieniać swój kraj. Wyjaśniła, że jej państwo nie zawsze było pod rządami autorytarnymi. Obecny dyktator doszedł do władzy, obiecując działania na rzecz demokracji i praw człowieka. Został wybrany w uczciwych wyborach, ale potem powoli umacniał swoją władzę. Wprowadzał coraz więcej systemów inwigilacji i kontroli, zaczął cenzurować sprzeciw. Przepisał konstytucję, by zbudować silną prezydenturę wykonawczą i skoncentrować władzę w swoich rękach. Gdy opozycja stała się zbyt silna, znalazł powód, by uwięzić jej lidera. Gdy kolejny lider opozycji urósł w siłę, zastąpił go kimś wybranym przez siebie.
Proces umacniania władzy może być powolny, ale istnieje punkt zwrotny, po którym nie da się już ich usunąć ani skutecznie się im przeciwstawić.
Farida ujęła to wprost w swoim wystąpieniu:
„Kiedy nie dorastasz pod dyktaturą, możesz myśleć, że ludzie, którzy w niej żyją, są moralnie słabi lub brakuje im odwagi. Ale rzeczywistość jest taka, że dyktatura to system zaprojektowanego posłuszeństwa.”
Farida Nabourema
Zaprojektowane posłuszeństwo (Engineered Compliance)
Patrząc z zewnątrz, możesz się zastanawiać, jak cały naród stał się tak uległy. Jeśli to, co robią władze, jest tak rażące, dlaczego ludzie po prostu nie walczą?
„Zaprojektowane posłuszeństwo” to świetne określenie. Chodzi o stopniowe przyzwyczajanie społeczeństwa do kontroli - nie wprowadza się jej jednym ruchem, lecz krok po kroku. Każde nowe ustępstwo wydaje się samo w sobie do przyjęcia, zwłaszcza gdy jest przedstawiane jako argument moralny.
„To dla dobra narodu.”
„To w celu ochrony dzieci.”
„Będziemy tego używać tylko przeciwko złym ludziom. Czego masz się obawiać?”
Uczy się Ciebie nie protestować, a gdy się odezwiesz - ucisza.
„Za odważenie się sprzeciwienia reżimowi spotyka cię prześladowanie. Nie dbają tylko o to, byś ty, dysydent, zapłacił za nieposłuszeństwo - dbają o to, by za to zapłaciła cała twoja społeczność. I oczywiście ode mnie oczekiwano, że się poddam i zamilknę.”
Farida Nabourema
Jakie są czerwone flagi?
Spotykanie ludzi z całego świata walczących w straszliwych warunkach i uczenie się z ich historii jest otrzeźwiające. Pokazują nam, dlaczego prywatność jest dla nich tak ważna i jak ich chroni - byśmy zrozumieli jej wartość tam, gdzie żyjemy, i nie brali jej za pewnik. Możemy też nauczyć się od nich, jakie były czerwone flagi - te, które chcieliby rozpoznać, zanim było za późno.
Powinno nas to zmotywować do przyjrzenia się temu, co dzieje się wokół nas, i zapytania: jakie podobne czerwone flagi widzę tutaj? Gdzie jestem pozbawiany praw? Czy możliwe, że jestem uciszany lub kontrolowany?
Jedną z moich czerwonych flag jest zdecydowanie umacnianie państwa inwigilacyjnego.
Bo gdy dojdziemy do punktu, w którym nie możemy już komunikować się prywatnie, spotykać się prywatnie, dokonywać transakcji prywatnie, wspierać sprawy polityczne prywatnie ani poruszać się po mieście bez śledzenia przez kamery — to ogromny problem.
Skończymy w sytuacji, w której tyrania się umocni, a gdy się obudzimy, stracimy wszystkie narzędzia, które kiedyś mieliśmy do stawiania oporu. Stracimy mechanizmy samokorekty, które pozwalały rzucać światło na nadużycia władzy.
Co z globalną kontrolą cyfrową?
Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak dużej autorytarnej kontroli w przestrzeni cyfrowej. Rządy narzucają nam obowiązkowe dowody tożsamości, które staną się przepustkami do przeglądania internetu. Wprowadza się atestację urządzeń, przez co będziesz mógł korzystać z niektórych aplikacji i stron tylko na zatwierdzonych systemach Android i Apple. Mamy zakazy VPN-ów, nakazy tylnych drzwi w komunikatorach i aresztowania twórców narzędzi prywatności.
To nie stało się nagle. Byliśmy żabami w garnku z gotującą się wodą. Powoli oddawaliśmy głosami lub po prostu pozwalaliśmy zabierać sobie całą prywatność, którą braliśmy za pewnik, bez walki.
Internet zaczynał jako wspaniała obietnica wolności - dzielenia się informacjami bez bramkarzy, łączenia się ludzi na całym świecie bez ingerencji. Z czasem stał się czymś zupełnie innym.
Wiele z tego, co go czyniło wielkim, wciąż istnieje. Ale internet stał się też jednym z najpotężniejszych narzędzi totalitarnej inwigilacji i kontroli, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Stało się banalnie proste monitorować ludzi, łatwiejsze niż kiedykolwiek manipulować nimi i prostsze niż kiedykolwiek cenzurować ich. A większość mechanizmów umożliwiających tę kontrolę działa w dużej mierze niewidocznie.
Jeśli ktoś chce umocnić swoją władzę w tym krajobrazie, ma do dyspozycji wszystkie narzędzia. Ma całą aparaturę inwigilacyjną do nadzorowania i kontrolowania zachowań.
„W moim kraju, Togo, ludzie byli aresztowani, sądzeni i więzieni przez lata tylko dlatego, że finansowo wspierali opór. Jedną z tych osób spotkałam osobiście po raz pierwszy wczoraj — po tym, jak spędził osiem lat w więzieniu.”
Farida Nabourema
Łatwo poczuć beznadzieję, ale nie jesteśmy jeszcze tak daleko na tym spektrum, by nie móc walczyć. Pierwszym krokiem jest zauważenie sił kontroli, które wślizgnęły się bez naszej świadomości.
Co więc robimy?
Duża część świata jest w punkcie zwrotnym, w którym prosi się nas o oddanie praw cyfrowych. Mówi się nam: „To dla dzieci”, „To walka z terroryzmem” albo „Prywatność jest tylko dla przestępców, co masz do ukrycia?”
Ale musimy być o wiele bardziej czujni. Nie możemy przyjmować tych narracji za dobrą monetę. Musimy zdać sobie sprawę, że to ta sama technika, której używały niezliczone autorytarne reżimy w historii: moralny argument, dlaczego powinniśmy się zgodzić na oddanie naszych praw.
Jeśli jednostki nie będą chronić swojej wolności i prywatności w tych przestrzeniach, będzie bardzo łatwo, by zakorzeniona władza wbiła się jeszcze głębiej. Nie pozwólmy się uwarunkować propagandzie, że prywatność jest narzędziem przestępców.
Prywatność jest fundamentem wolnego społeczeństwa. Musimy o nią walczyć.
Najlepsza wiadomość jest taka, że wciąż mamy możliwość walki. Ale za kilka lat możemy jej nie mieć. Możemy mieć internet z tak wbudowaną inwigilacją, że nie będziemy już mogli kwestionować złych praw, próbować odwołać tych polityków ani okazywać sprzeciwu.
Pojawienie się AI oznacza, że wszystko zmieni się bardzo szybko. Gdy zdecydujemy, że chcemy zejść ze statku, będzie za późno.
Ludzie, którzy próbują was ostrzec przed tym, co czeka za rogiem, nie opisują jakiegoś odległego, obcego problemu. Cały glob porusza się po tej samej trajektorii kontroli cyfrowej - oni są po prostu dalej na tej drodze niż my.
To właśnie ucząc się na historiach tych wokół nas, możemy lepiej się chronić i przygotować do walki, która nadchodzi.
„Dyktatura nie jest systemem trwałym. Jest skonstruowanym. A piękno tego, co jest skonstruowane, polega na tym, że może też zostać rozebrane - dzięki odwadze tych, którzy odmawiają przestrzegania zasad ciemiężycieli. I dopiero zaczynamy.”
Farida Nabourema
Z prywatnością,
Naomi
https://nbtv.substack.com/p/i-met-the-people-on-the-front-lines