Uwaga będzie spojler!
Nie zachwycił mnie ten oskarowy film. Dobry teatralny klimat, co lubię, świetne aktorstwo, ale pusty przekaz, w nowoczesnym stylu. Ojciec opuszcza rodzinę w tym córkę, bo się zakochał, nie widzi jej 9 lat. W końcu ona sama pojawia się u niego, jako zbuntowana nastolatka, pełna żalu. On jak się okazuje zbierał dla niej pieniądze żeby miała lepszy start w życie. Tyle że, co to ma wspólnego z odpowiedzialnym ojcostwem?
Facet nie ma ubezpieczenia, jest na skraju śmierci, uzbierane pieniądze mógłby przeznaczyć na medyczną terapie a następnie odbudowanie relacji, udowodnienie że można się pomylić w życiu, okazać słabość, ale że chcąc nigdy nie jest za późno żeby spróbować naprawić sprawy czy na podniesienie się z upadku. Tymczasem ukazany jest portret egoisty, który robi z siebie ofiarę, nikomu przy tym nie da się uratować.
Najpierw przeprasza córkę, że ja opuścił a potem opuszcza ja po raz kolejny salwując się ucieczką z tego świata, na jej oczach z przekazem dla nieletniej typu: zrozum mnie w mojej cielesnej słabości, taki jestem biedny. Ofiarowałem zatwardziale siebie, masz kase a teraz z tym żyj. I ten artystyczny, lecz pusty gest końcowy prawie jak wniebowstąpienie, rozgrzeszenie? Biedny, ale za to, jaki dobry, doszedł nawet bez chodzika dla otyłych do drzwi ryzykując ze kipnie.
Mnie to nie przekonuje.
I czy na prawdę powiedzenie wyalienowanej córce, która nosi w sobie poczucie krzywdy, że jest fantastyczna po latach nieobecności w jej życiu miałoby zbudować w niej poczucie wartości?
Podobne odczucia miałam, po obejrzeniu głośnego i nagradzanego Przełamując fale Larsa von Tiera, gdzie sylwetkę bezkrytycznej i najprawdopodobniej zaburzonej Bess sypiającej z obcymi facetami na życzenie jej sfrustrowanego i sparaliżowanego męża porównuje się do postawy chrystusowej. Ten sam zabieg mam wrażenie zrobiono z Wielorybem. Nie pokazano tam pragnienia realnej naprawy relacji czy miłości bez wyniszczania własnej osoby w akcie samobiczowania, a raczej żonglowanie emocjami widza i kompletne pomieszanie pojęć.