Bo to jest syf, kiła i mogiła - nawet na prowincji - po prostu aklimatyzujesz się do otoczenia, przywykasz do widoku i nie widzisz syfu po kilku dniach pobytu bo ten syf jest wszędzie i Twój mózg nie ma innej możliwości niż się dostosować. Nie jest to ogrom syfu wielkich miast i ich przedmieści ale wciąż tam jest.
Zwróć uwagę jak ten gość jedzie i pokazuje obrazki z jakiejkolwiek wsi - popatrz na pobocza - ile gówna, śmieci i rupieci tam się wala. Autor filmu również sam mówi o takich praktykach jak np. wywalanie śmieci do rzeki. A taka czysta plaża to nie jest tam standard tylko ogromny ewenement. A najciekawsze jest to, że nawet na takiej czyściutkiej plaży możesz spotkać lokalsa bez żenady srającego do rzeki czy morza, stojąc po kolana w wodzie - to norma.
Bardziej wnikliwe spojrzenie na ten film w pełni jednak potwierdza te obiegowe opinie o Indiach (które sam weryfikowałem zresztą).