Dobrze,że jestem tutaj anonimowy.Mam taki problem,że nie mam werwy,energii.
Bardziej nazwałbym to energii typu “kundhelini” czyli tej seskualnej. I jednocześnie tej “męskiej werwy”
Nie wiem, jakie macie do tego podejście,ale najprościej jak się da,obrazowo:
Przykładowo, kiedy ustawiłem się na randkę z naprawdę atrakcyją dziewczyną, to musiałem nieźle udawać, że niby nie patrzysz na cycki itp. Że niby Ty taki opanowany i nie interesuje Cię w trybie seksualnym.Zwykle to się udawało.Niestety dzisiaj nie musiałbym już udawać, nawet jakby taka przyszła..Ot miałbym trochę bardziej wyje….
Zauważyłem,że niestety ściśle wiąże się to z ogólną energią do działania w trakcie dnia.Człowiek jest po prostu bardziej ospały w trakcie dnia,lub mi nie zależy.
To dziwne uczucie,kórego do tej pory nie było.Naturalny brak podniecienia siedzący w głowie.Bo od głowy się zaczyna.To tak jakgdyby nie mieć już tej “gęsiej skórki” na ulubiony utwór lub silnik samochodu,kótry nadal jest ok,ale nie tak zrywny jak na początku.
Bardziej obrazowo nie potrafię.Nie nie jest to problem z erekcją.
Bardziej taki,że by mi nie zależało-coś jakby “lenistwo podniecenia”
Poziomu teścia nigdy nie badałem.
Nigdy nie stosowałem odżywek,białek itp.
Problemy z kręgosłupem? Tak są.
Domyślam się,że starzenie organizmu.
Jak maksymalnie opóźnić ten proces?
Są naturalne metody powrotu do “dawnej formy”?
Podobno takie coś zwiastuje poważniejsze problemy.Wczoraj posiedziałem do 1:40 i już o 6.45 wyspany, nawet chyba się w nocy wybudziłem.Ostatnio sen mam nieregularny i często się budzę w środku nocy (ale inni domownicy też) dość mocno wyspany.
I szczęka mnie bolała.