Przeczytałem całość i powiem Ci od razu jedno - to nie jest historia o dwóch kobietach, tylko o jednej decyzji, której od lat nie chcesz podjąć.
Podsumujmy całość:
Z obecną partnerką już się pożegnałeś - tylko jeszcze tego nie sformalizowałeś.
Powiedziałeś jej wprost, że jej nie kochasz i nie widzisz przyszłości. To nie jest kryzys, to jest komunikat końcowy. To, że dalej mieszkacie razem i funkcjonujecie “jak dawniej”, to wyłącznie bezwład i strach przed konsekwencjami.
Nowa kobieta nie jest rozwiązaniem tylko katalizatorem.
Ona tylko pokazała, jak bardzo jesteś emocjonalnie wygłodzony i jak długo żyłeś na autopilocie. Jeśli sądzisz, że inna cipka rozwiąże Twoje problemy to masz spory problem i to ze sobą.
Rutyna wróci ZAWSZE
Z nową kobietą przyjdą problemy, codzienność, tarcia. Różnica jest tylko taka czy wejdziesz w to świadomie.
Dzieci nie potrzebują ojca, który “wytrzymał”.
Potrzebują ojca obecnego, spójnego wewnętrznie, który nie żyje w poczuciu straty i żalu. Zostanie “dla dzieci” bardzo często kończy się tym, że dzieci dorastają w domu pełnym niewypowiedzianej frustracji. One to czują, nawet jeśli nikt nic nie mówi.
Najgorszy wariant to zawieszenie.
Ani nie jesteś w pełni z rodziną, ani nie odchodzisz. Krzywdzisz obecną partnerkę przeciąganiem nieuniknionego, dzieci - bo one i tak to wyczują, siebie - życiem w półśrodkach, a nową kobietę - trzymając ją w niepewności.
Ogólnie wygenerowałeś sobie najgorszą z możliwych sytuacji i to niejako na własne życzenie.
Aleksks Fizycznie pociąga niesamowicie ale człowiek nie ma parcia.
Hehehehe dobra dobra 😉
Aleksks Stoję na rozdrożu. Uszczęśliwić siebie ( jestem świadomy tego, że nawet jak relacja się rozwinie to na przestrzeni czasu zacznie wkradać się rutyna, problemy itp itd .. ) czy może jednak zapomnieć, zająć się rodziną ?
Najpierw musisz doprecyzować kilka kwestii (choćby orientacyjnie).
- Twój wiek?
- Wiek matki Twoich dzieci?
- Status formalny waszego związku?
- Wiek nowej cipki?
- Dzieci w jakim wieku?
- Wieś? Miasto? Duże miasto?
- Zależności finansowe? Wspólny majątek?
To da pełny obraz sytuacji.
Aleksks Głupie standardowe problemy.. Ale ciężko pomyśleć o rozłące z dziećmi, skrzywdzeniu obecnej partnerki i całej zmianie życia.
Miło, że rozważasz KONSEKWENCJE - bo te na pewno będą NIEZALEŻNIE od tego co postanowisz.
Aleksks Nie należę od osób odważnych, zapewne gdyby było inaczej to już dawno by mnie w tej relacji nie było..
No wypadało by się zorientować PRZED dziećmi. Dosłownie w wątku obok jedziemy po pannie której 10 lat zajęło zorientować się, że to nie jest to czego chce - ale i tak zrobiła sobie z typem dziecko.
Aleksks Opowiedzcie jak wyglądało to u Was, co Wami kierowało i czego żałujecie.
Nie wpadłem na taki pomysł. Nie mam dzieci. Nie mam komplikacji finansowych ani wspólnego majątku. Z dnia na dzień mogę zmienić zdanie i poza szlochaniem i złamanym serduszkiem jestem wolny jak ptak.
azagoth Jakim ojcem i przykładem będziesz zostawiając dzieci bo ci qwa motylki w brzuchu się nie zgadzają?
Prawda. Ale jakim ojcem będzie zostając z kobietą z którą nie chce być? Czekaj, czekaj.. Już wiem - ODPOWIEDZIALNYM.
azagoth A jeśli się rozwiedziesz i zostawisz dzieci, bo zachciało Ci się innej dupy, to mam nadzieję, że żona puści Cię w skarpetkach i ograniczy sądownie widzenia z dziećmi do minimum.
No to właśnie nie jest jasne.
Aleksks Wieloletni związek którego owocem są dzieci.
To nie jest jednoznaczne z cyrografem (czytaj małżeństwem).
Rozwiany To nic nadzwyczajnego, jedynie hormony ci buzują bo tak nas skonstruowano.
Zwykle to przechodzi po 2-3 latach wspólnego życia z tą nową kobietą
Otóż to, masz imperatyw biologiczny. Rozpłodziłeś się z jedną partnerką, imperatyw biologiczny pcha Cię by siać genami dalej.
Aleksks Uważasz, że lepiej przez lata w tym trwać, pokazywać dzieciom brak miłości, czułości i normalnego podejścia?
Uważam, że NAJPIERW to ty się musisz zastanowić nad SOBĄ.
Gdzie ty chcesz być za 5, 10, 15 lat?
Gdzie w tej wizji są Twoje dzieci?
Zauważ że kompletnie ignoruję Twój dylemat pod tytułem “stara cipka vs nowa cipka”.
Masz parcie na krzyżu to idź do pani kurwy, tylko nie z kwiatami.
Aleksks Tutaj też jestem tego świadom ale z drugiej strony.. z drugiej strony ta Kobieta wywołuje u mnie zupełnie inne odczucia. Widzę kupe jej wad które w codziennym funkcjonowaniu doprowadza do szału ale z drugiej strony wpływ na moje podejście i zachowanie ma genialne .. Czuję z jej strony ogromne wsparcie jakiego nigdy nie miałem..
Ziom, to jest okres próbny. Doświadczasz teraz promocji, zgodzi się na wszystko, będzie wyczyniać w łóżku wszystko co sobie wymyślisz i wysysać Cię tak że jaja zassa Ci w podbrzusze nie roniąc przy tym ani kropelki. To MIRAŻ potęgowany hajem hormonalnym. W życiu realnym pierdzi sra i beka tak samo jak każda inna. Ma ten sam program w głowie i jak już Cie będzie “mieć” to zacznie się USTAWIANIE Cię 🙂
Robiono badania, z których wynikało jasno, kobiety były w 90% bardziej zainteresowane tymi samymi mężczyznami gdy… mieli obrączki/byli zajęci/mieli rodziny.
Jak już Cię mieć będzie na wyłączność to Twoja atrakcyjność zacznie spadać 😉
Teraz spójrz wstecz, masz partnerkę która nadal łudzi się, że będzie dobrze i niezależnie od tego, że nią wprost wzgardziłeś chce z Tobą być. Masz pozycję siły w tym związku i kontrolujesz dynamikę. Jeśli jest dla Ciebie nieatrakcyjna możesz ją “zmotywować” i z dużą dozą prawdopodobieństwa się Tobie podporządkuje. Czy to moralne? Niekoniecznie. Czy to lepsze niż zostawianie rodziny i dzieci? Serio muszę odpowiadać?
Innymi słowy masz spore pole manewru reanimacji związku w którym jesteś.
Masz ogromną szansę spierdolić wszystko dla innej cipy - która po kilku latach będzie najpewniej taka sama - lub gorsza.
Odpisz na postawione pytania to zacznę to rozkładać dalej - na razie za dużo niewiadomych.