adamajkis
Wszystkie skrajności tak mają. Feministki, redpilowcy, nacjonaliści czy skrajni lewacy. To samo w religiach.
To są ludzie zamknięci na innych, żyjący w swoich bańkach, za swoje niepowodzenia obwiniający innych- z reguły określone grupy. Nie widzący swoich wad i noszący nieprzepracowane poczucie krzywdy.
Te same poglądy, kiedy nie są skrajne, mogą być pożyteczne i pomocne.
Feministki, które były zainteresowane poprawą sytuacji kobiet a nie wojną z mężczyznami, zrobily sporo dobrego. Dalej mogą, bo w wielu regionach świata jest to potrzebne.
W świecie zachodu jest to już karykatura, niczemu nie służy, stało się skokiem na kasę i władzę.
Realną pomocą dla kobiet współczesne zachodnie feministki nie są zainteresowane. Ktoś słyszał o domach pomocydla samotnych matek, fundowanych przez organizacje feministyczne? Ale walka o aborcje, w to im graj.
To samo dotyczy redpila, choć jest w innym miejscu i dopiero zaczyna być zauważalny. Nie ma jeszcze żadnej władzy.
Gdyby nie skrajny feminizm i załamanie dawnych reguł, dzięki którym społeczeństwa były w miarę zdrowe, nie powstałby redpill.
Gdy używać go z głową, może pomóc. Gdy wejść w skrajność, staje się swoją karykaturą. Orężem w wojnie.
Nacjonalizm, kiedy jest zdrowy, jest troską o własne państwo. Skrajny, zaczyna być walką z innymi.
Lewica jest potrzebna, kiedy zajmuje się sprawami społecznymi, dba o wykluczonych.
Gdy próbuje zmuszać społeczeństwa do poddawania się ich ideom, które z pierwowzorem nie mają wiele wspólnego, efektem jest wzrost popularności skrajnej prawicy.
We wszystkich powyższych sprawdza się droga środka, ale jak pokazuje historia i współczesność, nie dojrzelismy do tego. Poczucie krzywdy powoduje, że się radykalizujemy.
Te wszystkie teorie służą do tego by dzielić społeczeństwa i nimi kierować. Dziel i rządź.
Kiedy nauczymy się szanować i rozmawiać mimo odmiennych poglądów, brać odpowiedzialność za siebie, wtedy będzie im o wiele trudniej nami pogrywać.