Schudlem już z 15kg oraz wprowadzilem już pewne nawyki. Podzielę się swoimi sposobami rozwiązywania problemów z wagą.
Pierwsze za co się zabralem, to ustalenie kaloryczności. Byla ona taka typowo na próbę - jakiś schemat z neta. Polecialem ostro, bo od początku narzucilem sobie jedzenie ryżu, mięsa, kasz, makaronów. Zrezygnowalem z soli, slodyczy, kebabów itd… Czyli wiele rzeczy na raz. Udalo mi się tak wytrzymać jakiś czas, ale potem obciążenie bylo już zbyt duże. Dochodzila też kwestia odstawienia porno+nofap.
Odczuwalem bardzo duży glod przez jakiś czas, mimo że moja waga stala w miejscu. Osoby otyle nawet trochę, często mają inny problem - leptyna i grelina źle reagują. Moglem zjeść odpowiednią ilość kalorii a i tak czulem glod.
Zacząlem więc pić więcej wody, dodawać warzyw i jeść więcej blonnika. Psychicznie dalej ciężko bylo, nawet kilka razy z rzędu zjadlem kebsa, ale potraktowalem to jako lekcję.
Dodalem slodycze - kinder bueno/prince polo codziennie jako taki lunch. Kebab raz na tydzień/dwa.
Te posilki proste byly, wiec dalej tak średnio w smaku mi pasowaly. Zacząlem kombinować w jaki sposób piec, jakie przyprawy dodawać i smak super.
Nie lubilem bardzo platków owsianych. Wykorzystalem metodę, że codziennie będę jadl ich 10g. Teraz to nawet 200g na raz bym zjadl, tak mi smakują. Warto sobie mieszać też. Jeśli nie lubisz twarogu, to nawet tam cukru najeb zwyklego. Zwykly cukier lepszy dla zdrowia, jak sosy co lacza cukier i milion innych rzeczy.
Podszedlem bardzo holistycznie do wszystkiego. Badania od góry do dolu. Wszystkie hormony, lipidogram, glukoza, mierzenie pulsu, czasem ciśnienia.
Teraz jestem na etapie cięcia kosztów diety. Wiem co kupować, bo wiem co zjem.
Opieralem się stricte na ludziach którzy są fanatykami nauki o zdrowiu. Nie na trenerach personalnych zwyklych, co mają po 50 cm w lapie, tylko na ludziach którzy codziennie spędzają godziny nad aktualnymi badaniami.
Generalnie nie polecam trenerów personalnych z samymi dyplomami. Duże bicki to nie jest wyznacznik wiedzy rzeczywistej. Podstawowych procesów w organiźmie nie zna, ale 250 zl zgarnie.
Ci najlepsi lączą psychologię w dietetykę, nawet filozofie. Tym bardziej, że za friko dzielą się podsumowaniem najnowszych badań.