Panowie wróciłem.
Jak zapewne część z was pamięta, 2 lata temu zgłosiłem się o pomoc w usunięciu ,,męskiego przyjaciela - Kazimierza” z życia mojej wybranki. Przez ten okres dojrzałem emocjonalnie i uświadomiłem sobie wiele spraw w materii relacji damsko-męskich. Jednakże mój związek ówczesną partnerką trwa do dziś.
W celach wpisu postaram się zwięźle przytoczyć chronologię naszej relacji a następnie zwrócić się z moim nowym problemem który spowodował powrót na forum.
Męski przyjaciel nigdy w pełni nie zniknął z życia mojej dziewczyny, z czasem pogodziłem się z naturą hiperbarii uznając jednocześnie swoją wyższość gdy partnerka traktowała mnie w kategorii alfa, natomiast Kazimierz pozostał kolegą pomagającym w zakupach… Nasz związek po naprawdę dobrym, zadowalającym obojga z nas okresie popadł w prawdziwą ruinę. Kazimierz pełnił rolę osoby do której moja wybranka udawała się z każdym problemem w naszym związku, ewidentnie poczuł krew - zaczął wysyłać jej niewybredne zdjęcia z siłowni czy wypowiadać się pejoratywnie na mój temat. Przez następne miesiące przestaliśmy się dogadywać, a każda błahostka doprowadzała praktycznie do zerwania, gdy wydawało się że sytuacja powoli wraca do normy, uznałem że potrzebuje znaleźć damską przyjaciółkę częściowo w celu ,,rewanżu” częściowo by faktycznie usprawnić nasz związek przez wzajemne zrozumienie zjawiska przyjaźni międzypłciowej. W takich okolicznościach poznałem Malwinę.
Malwina mieszka i pracuje za granicą jednakże jest przyjaciółką mojej wybranki (Jadwigi) z liceum. Początkowo mając szczere intencje uznałem że przyjaźń z kimś jej bliskim będzie zdrowsza niż przyjaźń z kimś obcym (pomijając fakt że ona ze swoim męskim-przyjacielem ma przeszłość romantyczną.)
Malwina przyleciała na weekend do Polski - wszyscy spotkaliśmy się na jednej z imprez. Z Malwina zaczęliśmy rozmawiać, łapiąc przy tym wiele wspólnym tematów i zainteresowań - traktując ją tak jak kolegę nie spodziewałem się takiej reakcji partnerki.
Gdy Malwina wróciła już do Leicester, gdzie obecnie pracuje, moja partnerka zgotowała mi prawdziwe piekło emocjonalne, traktując całą sytuację tak jakbym co najmniej ją zdradził…, odpowiedziałem na to zdaniem prawdziwym - Malwinę zwyczajnie polubiłem, a wcześniej przez ostatnie lata w związku stroniłem od obcych kobiet - dolało to tylko oliwy do ognia.
Największym zarzutem był finał wymienionej wyżej imprezy, kiedy to w większej grupie osób wróciliśmy do mieszkania mojej partnerki (nocowała tam także Malwina). Moja partnerka poszła już spać wraz z innymi przyjaciółkami, natomiast ja do godzin porannych rozmawiałem z Malwina, nie stroniąc jednocześnie od alkoholu. Czy mogła się poczuć z tym źle - naturalnie, jednakże biorąc pod uwagę jej tożsamą relację z innym chłopakiem pachnie to hipokryzją. Dla jasności między mną a Malwiną owego wieczoru nic nie zaszło.
Po następnych miesiącach nieustannych kłótni stało się nieuniknione - zerwaliśmy ze sobą. Wymieniałem się wiadomościami z Malwiną, by jednocześnie poznać sytuację z jej perspektywy oraz móc komuś się wyżalić się z całego natłoku spraw.
Malwina zaznaczając swoją lojalność wobec przyjaciółki jednocześnie twierdziła że kompletnie jej nie rozumie i że wspiera mnie w tej sytuacji w 100%. Umówiliśmy się na kolację, gdy tylko przyleci do rodziny, a także na przejażdżkę, moim nowo zakupionym autem(skutek dowartościowywania po zerwaniu długoletniego związku).
Jej wyjście z taką inicjatywą spowodowało prawdziwy zamęt w mojej głowie, szczególnie po bolesnym zerwaniu(tym razem zauważyłem w niej coś więcej niż koleżankę). Z czasem kontakt się uspokoił, moje rany również zaczęły się ,,goić”, a Malwina znalazła nowych adoratorów na wyspach, w czym także byłem jej doradcą…
Z Malwina miałem wciąż sporadyczny kontakt zrezygnowałem jednak z taplania się w gównie emocjonalnym jakim jakim jest otoczenie ex w większości przypadków.
Samotność zrobiła swoje, a myśli o powrocie do ex która była pierwszą wieloletnią relacją w moim życiu się natężyły. Wciąż karciłem się za takie myśli, aż pewnego dnia sama do mnie napisała ex z wyrazem uczuć i przeprosin za to jak kończył się nasz związek i za jej zachowania które doprowadziły do mojego zerwania.
Jest to osoba która przez długi czas pełniła w moim życiu ,,księżniczki”, ,,duszyczki” etc. ja natomiast byłem typowym głupkiem, między innymi wtedy gdy wypowiadałem się na forum.
Przez ten czas wiele się zmieniło sam uciekłem z toksycznej relacji po czym jednak wróciłem do związku z kobieta która oprócz toksycznego końca kojarzyła mi się z praktycznie wszystkim związanym z uczuciami w ostatnich 5 latach.
Nasz związek ostatnimi czasie po tym jak wszedłem drugi raz do tej samej rzeki (czego zawsze byłem przeciwnikiem), odziwo naprawdę się wyprostował, moja kobieta ewidentnie zrozumiała moją wartość po zostawieniu ją i jestem naprawdę w komfortowej sytuacji takiej o której marzyłem przez cały związek. Na marginesie jej przyjaciel Kaźmierz odpowiadając na pytanie jednego z użytkowników forum dwa lata temu nie zaruchał… nawet wtedy gdy mnie już w tym związku nie było XD.
Wreszcie przechodząc do tematu mojego wpisu, nie potrafię zapomnieć tego co było wcześniej, wszystkich toksycznych akcji, szczególnie jazdy z Malwiną co tylko pokazało jej podwójne standardy. Ostatni czas pokazuje mi że ludzie się zmieniają chociaż nigdy w to nie wierzyłem i wciąż mam podejrzenia jak długo to jeszcze potrwa. Nie jestem już tak zakochany i wpatrzony w moją kobietę jak dawniej, być może trawa po drugiej stronie jest zawsze bardziej zielona. Z drugiej strony, boję się że nigdy nie będę szczęśliwy jeżeli zostanę w relacji która przez burzliwy okres roku kojarzyła mi się z emocjonalnym piekiełkiem, robieniem ze mnie debila etc. Tak wiem, na koniec dnia do niej wróciłem - znowu trawa była bardziej zielona po drugiej stronie.
Dlatego też zwracam się do was o pomoc. Po tak szczegółowym opisie zdarzeń być może będziecie w stanie mi pomóc podjąć decyzję co dalej zrobić ze swoim życiem w tej kwestii.
Ewidentnie nie jestem teraz szczęśliwy(może potrzeba czasu)
Przez okres, gdy nie byliśmy ze sobą w związku cierpiałem z powodu nagłej samotności od której niestety się odzwyczaiłem. Jednocześnie z moją partnerką mieliśmy bardzo dalekosiężne plany.
Malwina także nie daje o sobie zapomnieć, mimo że kontakt z nią stał się sporadyczny, w dziwny sposób odcisnęła ona piętno na mojej relacji i na tym co czuję. Jednocześnie niejako dzięki niej z naszego związku z Jadwigą zniknęły toksyczne afery, z drugiej strony nie jestem w stanie wymazać jej z pamięci. Dla jasności zarówno Jadwiga jak i Malwina są atrakcyjne, więc uprzedzając pytania wygląd nie przeważał w żadną stronę - jest mocną stroną obydwu.
Dziękuję za wysłuchanie skrótu mojego życia w tej sferze w ostatnich latach.