Pod koniec tego roku stuknie mi 50tka. Ostatni sex miałem…. nie pamiętam kiedy, chyba jakieś 15 lat temu, może 16, nie pamiętam, to było tak dawno.
Wyglądam jak na swoje lata bardzo dobrze, od ponad 2 lat praktycznie nie piję alko, od około 12 lat nie palę fajek, odżywiam się wręcz zajebiście. Mam 180, waga praktycznie ta sama od 30 lat w okolicy 75kg. W kosza ogram niejednego młodszego ode mnie, pracuje głównie na świeżym powietrzu, ruszam się cały czas, narty, rower bla bla bla. I się pochwalę, robię 20 pełnych podciągnięć na drążku. Zarabiam jak na polskie warunki zajebiście, nie to że jestem milionerem, ale nie brakuje mi na nic. Narty Alpy, proszę bardzo, remont w chacie nie muszę brać kredytu, mustang chodzi mi po głowie gt v8, ale po co, skoro jedyne co robię to praca-dom, dom-praca. Zasób słów mam dość bogaty, zajebiście poukładane w głowie, cichy, spokojny, stonowany ze mnie człowiek, potrafię tańczyć i wiem, że podobam sie kobietom.
I tu właśnie kończą sie moje + i zaczyna totalny brak wiary w siebie. Tak jak wspomniałem na początku, ostatni sex jakieś 15 lat temu. Na urwy mnie stać, ale nie chodzę, bo wychodzę z założenia, że mnie to po prostu nie kręci. Raczej nie zagaduję nikogo, czas spędzam sam ze sobą, tyle co w weekend wyjdę do knajpy, posiedzieć sobie przy barze i popatrzeć na ludzi, bo większość czasu w robocie jestem sam ze sobą, i kierownicą ciężarówki.
Jak już jakąś zagadam i próbuje sie umówić to słyszę nie xd. Mimo tego, że wcześniej rozmowa całkiem sie kleiła. Problem jest taki, że jednak zdecydowanie wole młodsze. I tu być może jest problem, że mieszkam w niewielkim mieście, gdzie każdy każdego zna, to nie Wawa, 3city, Krakow, czy Wocek, gdzie można po prostu rozpłynąć sie w tłumie i nikt na nikogo nie zwraca uwagi.
I oto zdarzył sie cud. Siedzę sobie w knajpie, sam ze sobą. Tyle, że kiedy do tej knajpy wszedłem, spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem interesującej blondynki. Uśmiech, uśmiech, wiedziałem że podejdzie i siądzie przy mnie, kiedy będę siedział przy barze. Minęło może 50 minut, kątem oka dostrzegam, że na wcześniej zwolnionym stołku barowym ktoś siada. Paczę, blondynka. Myślę, będzie zaraz coś zamawiać, to chyba jednak wypada wyjść ze swojego wewnętrznego kurwidołka i powiedzieć chociaż głupie cześć, przecież wymieniliśmy się tymi uśmiechami. Ale nie, dziewczyna nic nie zamawia, opiera głowę na łokciu, przekręca sie do mnie delikatnie bokiem i mówi “cześć, dlaczego siedzisz sam?”. To Jej odpowiadam, że przecież nie sam tylko z Tobą. Dziewczyna zadaje mi pytanie za pytaniem, gdzie sie uczyłem, gdzie studiowałem, co robię, jakie mam marzenia, dlaczego nie jestem w domu z rodziną (nie mam rodziny), jest tak ładna, że po prostu w głowie się może zakręcić.
Kiedy w końcu udaje mi się zadać pytanie, co ona robi w swoim życiu, podbiega do Niej koleżanka, chwyta Ją za rękę i mówi Zosia Zosia, chodź do nas, czekamy wszyscy na Ciebie, co Ty tutaj robisz i zabiera mi ją. Czar prysł. Myślę sobie, posiedzę jeszcze trochę, kiedy będzie wychodzić, podejdę i spytam się, czy nie podwieźć Jej do domu. Skoro nie piję, to sobie jeżdżę samochodem do knajpy. Niestety, na chwilę dziewczę znika mi z pola widzenia, okazuje się, że jedna z Jej koleżanek pyta sie drugiej gdzie jest Zosia, pada odpowiedź, pojechała przed chwilą do domu. Nosz kufa mać!!!
3tyg później mam Jej imię i nazwisko od Jej znajomego, znajduję Ją na fb, Dziewczyna jest całkiem rozsądna, zablokowana opcja przyjmowania wiadomości od nieznajomych, próbuje Ją dodać do znajomych, nie przyjmuje, mam tak samo, nie przyjmuję do znajomych, osób nieznajomych.
Równe 3 miesiące później. Siedzę w tej samej knajpie, gadam z ziomkiem, którego poznałem z rok wcześniej. Naglę paczę, na drugim końcu baru siedzi blondynka z koleżanką. Paczę, paczę na 99% Ona. Myślę, pójdę do wc, wracając przejdę koło Niej, zatrzymam się, zerknę z bliska, kiedy wychodzę z toalety, dziewczyny wychodzą z knajpy xd. Sobie myślę nie ma uja, idę zagadać bo nie będę czekał znowu 3mce na okazję. W tym omencie podchodzi do nich jeszcze kilka innych osób, aż tak odważny jednak nie jestem, żeby wejść w tłum obcych ludzi. Zdaję sobie sprawę, że idą zmienić miejsce bo w tym było tak nabite ludźmi, że nie mieli gdzie razem usiąść.
Do ziomka mówię, że zaraz wrócę bo musze kogoś znaleźć, samochód i do knajpy kolejnej. Plus małego miasta, raptem 3 knajpy, w których spotykają sie ludzie. Nie myliłem się, z koleżanką stoją przy barze, kupują piwo. Koleżanka bierze swoje, Ona swoje idąc za koleżanką, w tym momencie zastępuje Jej delikatnie drogę i pytam (bo cały czas nie mam 100% pewności), czy ma na imię Zosia, lekko się cofa, pyta “ale o co chodzi”, mówię, że o nic, że po prostu chcę wiedzieć, czy ma na imię Zosia. W tym momencie na twarzy jest uśmiech i dziewczę mówi “ o jejku, pamiętam, pamiętam”, delikatnie łapie mnie za rękę i mówi “Bartek”. Mówię Jej, że co piątek i sobotę łażę do tej knajpy z nadzieją, że Ją spotkam i że wreszcie na Ciebie wpadłem, ale wyszłaś, więc żeby nie czekać kolejnych 3 miesięcy postanowiłem Cię znaleźć, Ona na to, że też kilka razy zastanawiała się, czy jeszcze mnie kiedyś spotka. Nosz kurfa mać normalnie romantica, wyciskacz łez. Fajnie się rozmawia, mówię do Niej, że chyba powinna iść do swoich znajomych, a nie tak gadać z obcym facetem, Ona na to, że luz, mogą poczekać, że porozmawiajmy jeszcze. Jest tak urocza, że po prostu można sie rozpłynąć jak gorąca czekolada. Że mam cos w oczach co sie Jej mega podoba.
W końcu zadaje Jej pytanie, które zadałem 3mce temu, co Ona robi na co dzień, a dziewczę mi odpowiada, że przygotowuje sie na studia (myślę sobie, oho studentka, proszę proszę), a ta sekundę później oświeca mnie tekstem “maturę mam w tym roku”. Ja w śmiech, Ona też. Mówię Jej, że już wtedy próbowałem do Niej napisać na fb, ale że ma zablokowaną opcję od nieznajomych, dodaje mnie do znajomych. Pytam, czy nie poszłaby ze mną następnego dnia na imprezę, organizowaną przez instruktorkę w szkole tańca, Ona na to bez chwili zastanowienia “tak chętnie”. Myślę sobie co tu się odpiedala, to jakieś cuda są. Pyta gdzie, i o której, potwierdza raz jeszcze, że przyjdzie.
I już do brzegu. Rano przyjmuję Ją do znajomych, piszę, że warto było czekać te 3 miesiące. Kilka godzin później piszę, żeby wpadła na tę imprezę. że jakby nie mogła znaleźć miejsca to niech dzwoni do mnie, i podaję swój nr tel. Wiadomości nie odczytane od 4 dni, dziewczyna co jakiś czas loguje się na fb. Cisza jak makiem zasiał, na imprezę oczywiście też nie przyszła.
Mam tylko jedno pytanie, czy jedynym moim błędem było to, że nie zaproponowałem Jej te 3mce wcześniej, lub te kilka dni temu, kiedy wpadłem na Nią po raz drugi pójścia do mnie? Kurfa, czy jestem aż taką cipą? Czy kontakty w dzisiejszym świecie to już tylko sex, bez żadnego poznania się, bliskości, czegokolwiek więcej? Gdzie zrobiłem błąd, tylko proszę bez moralizatorstwa typu, chłopie masz 50 lat, a Ona 19. Co mam tarczę, miecz i zbroje wyciągnąć, i mówić następnym razem, kiedy zacznie mnie zagadywać młoda dziewczyna “precz demonie, obronię sie przed tobą, utnę ci łeb, odejdź w cholerę” xd??
Tyle w temacie