Nie mogę na razie odpowiedziec na resztę pytań, bo dopiero co moja Młoda ma 7 tygodni. 🤣
Nie żałuję, że Młoda jest, choć jest trudno.
Czekałam na nią 10 lat (brak dobrych warunków finansowych, a później - gdy zaczęły być lepsze pieniądze - niepłodność).
Dopiero teraz doceniam, że wychowałam się w rodzinie pracoholików (tych z wyboru i tych z konieczności).
Ta cecha obecnie pozwala mi ogarniać dom, różne sprawy tego dziwnego świata i przede wszystkim - zdrowie córy. Oczywiście jest to kosztem snu, a brak snu, to kredyt, którego nigdy się nie spłaci (odeśpi).
Moje obawy to jedynie to, by wrócić do sensownego życia zawodowego i żeby było mnie stać na to, by córka miała spokojną codzienność - mnie i jej ojca w jej życiu na co dzień, czy - w przypadku jej potencjalnych trudności - miała tworzone warunki, w których jej trudności nie będą dominowały jej życia.
Rodzicielstwo jest spoko, dla tych, którzy mają określone predyspozycje osobowościowe i wzorce.
Wywodzę się z bardzo licznego rodu, lubię dzieciaki, choć może noworodki to dla mnie abstrakt, ale nigdy nie chciałabym wrócić do etapu w życiu, w którym nie mam dzieci.
Może to też dlatego, że moja młodość nie była jakaś bujna w relacjach damsko-męskich, ba! raczej marna.
Dzieci są naprawdę spoko, jeśli masz dla nich czas, warunki i gdy ich naprawdę chcesz.