Kaja Coraz więcej kobiet ogarnia wszystko: pracę, dom, dziecko, rozwój, życie. Jest ambitna, samodzielna, ogarnięta - i robi to nie dlatego, że ‘musi być facetem’, tylko dlatego, że chce się spełniać
Well… Wychodzę z założenia, że jeżeli jesteś dorosłym człowiekiem po 30-tce, to ogarniasz poletko wokół siebie, nieważne jakiej jesteś płci.
Minimum to:
- zapewniasz sobie mieszkanie - czy płacąc komuś za kawalerkę czy kredyt, czy mieszkając nawet w pokoju u kogoś
- zapewiasz sobie podstawowy poziom egzystencji: sprzątasz to mieszkanie, gotujesz sobie jedzenie, potrafisz kupić i prać sobie ubrania
- dbasz minimalnie o swoje zdrowie: umawiasz się do lekarzy, wiesz jak oddać własną krew do badania
- powyższe potrzeby zaspokajasz ze środków finansowych, które potrafisz sama uczciwie zdobyć (np. pracą u kogoś)
Jeśli masz dziecko, to już w ogóle:
- potrafiłaś nawiązać kontakt z mężczyzną, mieć kontakt seksualny, przejść proces ciąży, urodzenia
- jesteś teraz odpowiedzialna za dziecko w 100%, więc to co powyżej - zapewniasz mu dom, ciepło, sucho, jedzenie, ubranie,
- a dodatkowo pilnujesz aby zaspokoić jego postawowe potrzeby: szkołę, lekarza, ciepło domowe, wychowanie
Więc wychodzę z założenia, że jako dorosły człowiek zdolny do funkcjonowania A NAWET będący odpowiedzialny za własnego potomka - ogarniasz życie.
Czy “samodzielna” to takie wielkie słowo? Co to, kurwa, przedszkolak jesteś, żeby Cię chwalić za samodzielność, zuchu?
(Nie piję do Ciebie @Kaja , używam figury retorycznej.)
Jeszcze daleka droga do bycia “ambitną, spełniającą się, rozwojem, dzikie węże”.
Kaja czy faktycznie czujecie różnicę między kobietą, która działa z poczucia siły i spełnienia, a taką, która ‘ciągnie wszystko sama’, bo nie umie odpuścić?
Ostatnio widziałem koleżankę, dyrektorkę, z “ogromnym temperamentem”, pyskatą, umie wszystko: na motocyklu, na paralotni, zarządzać, zajebiście gotować, pięknie urządzić dom, opiekować się swoim “nieporadnym” facetem (pierwszym, drugim, szóstym w historii).
I widziałem w jej oczach i zachowaniu, jak pragnie być po prostu choć na chwilę zdominowaną i uległą.
Nie wiem czy ma “poczucie siły i spełnienia” czy “musi wszystko sama”.
Myślę, że co 10 minut zmienia zdanie.
I dobrze jej z tym, życzę jej jak najlepiej.
Kaja w którym momencie taka kobieta budzi w Was podziw i szacunek
Ale co ja mam podziwiać i szanować? Zwykłe funkcjonowanie i dbanie o siebie i rodzinę?
Edit: nie zrozumcie mnie źle - ja uwielbiam być z siebie dumny i klepać się po ramieniu za każdą drobnostkę, która mi się uda.
Uważam, że ogarnianie życia, zarabianie własnych pieniędzy, posiadanie czystego domu, samochodu, bycie samodzielnym, dbanie o zdrowie, to wspaniałe cechy - uwielbiam tą sprawczość, tą samodzielność.
Tak jestem z siebie zajebiście dumny i mam z tego radość.
To jest moja higiena psychiczna, wewnętrzne szczęście i dbanie o siebie również psychicznie.
Ale nie oczekuję, że u kogoś wzbudzę tym szacunek i podziw.
NimfaBezWody Życze Ci z całego serca, żebyś poznała faceta który w swojej mocy pokocha Cię szczerze.
Ja to bym nawet może i pokochał.