Mnie tam zawsze biorą takie rozkminy.
Taki konstrukt psychiczny, który ma oczywiste pochodzenie/przyczyny.
Dobrze analizując biografie ludzi z tzw.sukcesami (celebryci, popularni ludzie, specjaliści w danych branżach), to często idzie odkryć, że są to osoby, które mają po prostu branżowe pochodzenie/konotacje.
Wychowanie się w rodzinie, która ma codzienność osadzoną w danej dziedzinie dużooo wnosi do predyspozycji w życiu zawodowym.
Te wszystkie castingi… Komu by się chciało angażować w przesłuchiwanie setki osób z pełnym fokusem..
Kto miał styczność z agencjami modelek, ten wie, że jest w danym sezonie/roku kilka modelek, które reklamują co się da i są wszędzie ze swoimi buziami - od sieciowek, po ciut lepsze marki.
Te szczęściary po prostu powstają z tej przyczyny - na plan zdjęciowy wjeżdża asortyment od kilku firm, więc sesje zdjęciowe produktów, które ma na sobie, trwają do oporu. Na ciul zatrudniać 100 modelek, kilka ładnych buziek i hurtowe trzaskanie zdjęć, przy tym realizując ileś zamówień/kontraktów. Często też dziewczyny łapią dzięki temu różne kontakty, więc siłą rozpędu trafią do świata cwelebryckiego lub/i dostają gdzieś ciepłą posadkę. W sumie przewalona robota, bo obecnie masz AI, do tego Twoja twarz nie jest Twoja pod względem zarabiania hajsu, dużo napaleńców lub pojebów, co im zegarek za szybko chodzi, więc presja czasu jest duża.
Chyba największy szacunk należy okazać tym, którzy są pewnymi pionierami określonego sukcesu w swoich rodzinach, które to raczej mało na start dały lub nawet jedynie ciężaru dorzuciły.
Często określony sukces (nieruchomość, dobrze płatne stanowisko etc.), to praca kilku pokoleń. Przykład bambrów, którzy sprzedawają grunty po przodkach rolnikach, czy rzemieślników, którzy otworzyli pierwszy, mały biznes.
Często gęsto lepsza fucha, to wypadkowa wielu fuch w wielu branżach.
P.S.nie chciałabym być trenerem. 🤣