Cześć Panowie. Proszę o pomoc w sprawie związanej z moją znajomą.
Otóż sprawa wydarzyła się jakieś 2-3 miesiące temu na imprezie, próbowałem ją rozgryźć sam ale się poddałem.
Mam 28 lat, mam narzeczoną. Moja znajoma, mężatka, starsza ode mnie, ma 34 lata. Tak jak pisałem sprawa wydarzyła się w jednym z gdańskich klubow na imprezie na której bylem z kolegami. Była tam też moja znajoma. Jak to na imprezie był alkohol, zabawa, tańczyliśmy, bawiliśmy się. Na imprezie tańczyłem z wieloma kobietami, z jej koleżankami a także kilka razy z D. W trakcie tańca zaczęła mnie komplementować że jestem super facetem, przystojny i takie tam. Wróciliśmy do stolika by dalej rozmawiać, pić drinki ze znajomymi. W pewnym momencie podjąłem z kolegami decyzję, że czas wracać do domu. I wtedy wydarzyło się to o co rozchodzi się ten post. Koleżanka powiedziała że nie chce bym szedł, że chciałaby zejść że mną z parkietu jako ostatnia. Grzecznie odmówiłem i się pożegnałem a ona na pożegnanie pocałowała mnie i delikatnie, rzekłbym czule pogładziła mnie po twarzy.
Co sądzicie o takim jej zachowaniu.. czy to coś znaczy, czy ona coś do mnie czuje?