Siema,
to mój 2gi post tutaj. 1wszy w listopadzie tamtego roku, wtedy też mniej więcej zaczęło się zainteresowanie tą dziewczyną.
Zaczęła u nas pracować. Z początku nie zwróciłem na nią większej uwagi, ale z czasem jakoś kontakt się rozwinął. Przychodziła pogadać, podzielić swoją opinią dot. pracy etc. Zawsze miała u mnie wsparcie.
Tak sie powoli zaczynało, kilka razy zostaliśmy po pracy na piwie, pogadać. Potem coraz częściej rozmawialiśmy czy to przez komunikatory czy telefon.
Ona była w toksycznym związku. Brak szacunku, konktrolowanie, brak zaufania do niej, te klimaty. Znalazła u mnie oparcie i wsparcie.
Z czasem rozmawialiśmy coraz więcej. Dzieliliśmy się prywatami, co powodowało tylko zwiększanie mojego uczucia wobec niej.
Niedawno bo w marcu jakoś podjęła decyzję, że najwyższa pora uwolnić się i skończyć toksyczną relację.
Pierwsza myśl to to, że drzwi zostały otwarte, że jest szansa, że razem coś możemy zacząć. Oczywiście się myliłem.
Doskonale rozumiem, że potrzeba czasu, żeby ‘wyzdrowieć’ z tego typu doświadczeń, a nie ładować się w kolejne od razu - co też już przerabiała i dobrze się to nie skończyło dla niej.
Kontakt między nami się uszczuplił. Widocznie nie potrzebowała już wsparcia emocjonalnego w takim stopniu.
Ja jednak coraz bardziej zacząłem się zakochiwać i dalej wspierać, kiedy tylko potrzebuje.
Zdaje sobie sprawę, że czasem za bardzo naciskam - bo już jej dałem do zrozumienia, że jest dla mnie bardzo ważna. ‘kocham cie’ wprost nie wpadło, ale to co ode mnie usłyszała jest jednoznaczne.
Tak jak powiedziała, jestem dla niej ważny, nie jestem obojętny, ale teraz niczego nie szuka - co rozumiem.
Niedawno wyniknęła rozmowa, uważa, że nikt nie jest warty tego, żeby na niego czekać [to w kontekście tego, że powiedziałem: choćbym miał czkać miesiące czy z rok - będę na nią czekał]
Ona rzuciła ‘nie czekaj’ bez większej refleksji. Zapytałem czy mówi to ze względu na mnie czy na siebie. Dodałem, że jeśli ze względu na mnie to niech pomyśli o sobie i odpowie. Cofnęła to co powiedziała, na co ja, że wrócę z tym pytaniem za 2 tygodnie, jak wszystko sobie przemyśli.
Na dniach będę chciał od niej odpowiedź dostać, ale nie ukrywam, że się boję.
Jako człowiek spod kamienia, to uczucie nie towarzyszyło mi większość życia. Poświęciłem mnóstwo uczucia, energii i czasu dla tej osoby. Z własnej woli. Nie oczekując niczego w zamian.
Teraz, kiedy to się przerodziło w coś znacznie więcej ciężko jest pogodzić się z ciszą z jej strony, albo brakiem realnego zainteresowania. Co mam na myśli? Nie raz mówię, że jestem dla niej. Że jeśli chce można wyjść na spacer, coś zjeść, zrobić coś razem - bezskutecznie, cisza.
Każdy kto wie, co do niej czuje mówi ‘zrób krok w tył’, ‘przestań tak cisnąć’, ‘daj jej przestrzeń’ i tak dalej. Może mają rację, ale po prostu staram się nią zaopiekować, chce żeby czuła, że komuś na niej zależy, a sam po prostu chce i lubię z nią rozmawiać, być w jej obecności.
Finalnie to działa też destrukcyjnie. Pracujemy w 1 firmie, widzimy się codziennie poza weekendami [które defacto tak jak ten - są najgorsze. Ciężkie do wytrzymania].
Są dobre chwile, kiedy jednak okazuje mną zainteresowanie, cieszy się jak zrobię jej ta dobrą kawę w pracy, z czymś pomogę pośmiejemy się razem czy po prostu pogadamy co tylko potęguje moje uczucie.
Ciężko wytrzymać ciszę z jej strony w takie dni, jak te. Myśl o tym, że nawet w przyszłości nie widzi nas jako coś więcej niż znajomi spędza mi sen z powiek.
Tak. Mogłaby się wprost określić i dać mi jasność, ale widać, że nie chce stracić tego co ma ode mnie. To wsparcie, zainteresowanie, ale nie potrafi wprost powiedzieć czy jestem dla niej wystarczająco ważny - przynajmniej do momentu, aż zadam jej to pytanie - ‘czy czekać jeśli jestem kimś więcej’.
To ‘zawieszenie’ ryje beret. Siły zaczyna brakować a nadzieja cały czas jest.
Ten opis to oczywiście duży skrót. Podobnie jak w moim pierwszym, nie wiem czego w sumie oczkuje. Może opinii człowieka, a nie gpt, groka czy claude - z którymi też o tym ‘rozmawiałem’.