Hohoho, jaki piękny temat!
Zazdrość to tęsknota za czymś, czego nie mamy, nie wiemy w jaki sposób to zdobyć lub nie chce nam się po to “iść”, a ktoś to ma z łatwością i często.
Uwagę, uznanie, czy kolejny samochód, kolejne wakacje.
Zawiść to stan, w którym ww tęsknota trwa za długo i aby mieć to coś upragnionego, wybierasz drogę atakowania kogoś, kto to coś ma/zdobywa z łatwością.
Zazdrość? To niestety, czy stety mój główny napęd, tylko problem jest taki, że mam inne potrzeby, inną osobowość, inny “bios”, więc wewnątrz człowiek sam ze sobą się tłucze praktycznie non stop.
Mam wzorzec “rodzinnej baby” (chodzi o predyspozycje do szeroko rozumianego “poświęcenia”), za to usposobienie adhd’owe (ciągle być na mega dopaminie), dołóż do tego zimny chów za dzieciaka, więc masz w ten sposób gotowego człowieka, który zawsze przysłowiowo u sąsiada widzi trawę bardziej zieloną…
Tak mam i już z tym nie walczę. 😉
Moje dziecko mega mi obniżyło potrzebę porównywania się z innymi.
Córuchna jest spełnieniem tych moich wyższych a zarazem tych biologicznych potrzeb.