Tak sobie podróżuje poprzez internety, surfuje. Choć ostatnio to surfowanie, przypomina bardziej sfrustrowanie niż dobre, pozytywne wiatry. A więc
Ludzie poznani w necie coraz częściej są generalnie nabuzowani i szukają dymów oraz dram?
1.Internet stał się miejscem, gdzie szukają innych, by po prostu się na nich wyżyć. Zwyzywać, wyrzucić z siebie co najgorsze. Jak ktoś trafnie zauważył
“dawniej ludzie chodzili się wysrać do Toi Toy, dziś robią to na internecie”
- I to doskonale pokazuje sekcja komentarzy w social mediach. Tego nawet nie będę komentować. Po prostu 100 % jadu. Dawno ludzie nie mieli tyle trucizny w sobie.
- Jakby w ludzi wstąpił demon po tej epidemii. Jakby w tych szczepionkach wścieklizna, zawiść i kurestwo oraz fałsz wszczepili im do organizmu. A tak do tej pory nie było. I o tym mówi nawet człowiek że sceny na koncercie.
- Kiedyś internet służył do poznawania nowych ludzi. I co ciekawe, sami napisali, przechodziłeś na starego dobrego Skypa i… Przeglądałeś cała noc, wymieniając się książkami, wspomnieniami. Czy to już można było mówić o przyjaźni?
Dziś komenda "blokuj"jeszcze nigdy nie miała tak szerokiego zastosowania.
Owszem poznałem kilka fajnych osób, tylko można ich policzyć na palcach jednej ręki…
Coraz bardziej surfowanie to bardziej frustracja internetowa, ani fala nie podeszła, a cała zabawa bardziej przypomina walkę nawet nie wiem z kim.
Do tego stopnia że masz już ochotę rzucić tą deska i wystawić komendę offline.
I tylko patrzę sobie na dana mi kiedyś książkę K. Suprise EFEKT SYNCHRONICZNOŚCI uśmiecham pod nosem to były dobre czasy. Tylko tej znajomości już nie ma. A szkoda.
Też macie takie spostrzeżenia?