Ale tworzysz tematów… 😉
Wybacz, nie odpowiem w kolejności na Twoje pytania. Masz manierę ankietową w swoich postach, trochę do nich wrzucę luzu.
Znam jedno małżeństwo, które żyło i momentami żyje otwarcie. Chociaż do końca nie wiem, bo nie utrzymuję z nimi kontaktu obecnie.
Nie wiem, kto gorszy: ja, która chciałam zdradzić męża, myślałam o tym przez tyle lat, ale finalnie tego nie zrobiłam, czy ona (ta znajoma), która zmieniła chłopa, co do jednej jego komórki mózgowej przy tym za jego zgodą robiąc mu rogi?
To znajome małżeństwo znamy z… świętojebliwych kręgów. Patrioci, katolicy.
A potem im gorzej odjebało - wyznają jakieś afirmacje, energie i cyrografy… 🤣🤣
Czytać w tym momencie to, co piszę, to brzmi jak dawne tasiemce telewizyjne.
On z bardzo dobrej rodziny, przystojny, ale bardzo empatyczny, z taką trochę delikatną duszą.
Ona z lekka karynowata, ale miała i ma bardzo gadane. Z resztą teraz jest przedstawicielem handlowym wszystkiego, co możliwe, by spłacać zadłużenia.
Mają ciekawą historię, bo tyle plajtnęło im biznesów, które otworzyła za jego hajs…
A on dalej otwarcie mówi o tym, że on we wszystkich tematach biznesowych będzie szedł za nią…
Każdy wybiera swój obornik.
Ja mogłabym prowadzić podwójne życie, mąż nie chce, bo to dla niego kurestwo.
Dla mnie kiedyś też to było kurestwem, ale jak nie masz seksu przez ileś lat lub masz w znikomej ilości, to zmienia Ci się perspektywa. Mi zabrakło jakichkolwiek kochones, by się rozwieść. Każdy ma swoje ujebania w podświadomości. Moim ujebaniem jest “bo jednego się męża w życiu ma! Rodzina jest najważniejsza!”.
Nie dobraliśmy się pod względem potrzeb w wiadomym temacie. Jemu chyba libido się odpala nadal z nadzieją, że będę chciała kolejnego dziecka.
Nas łączy córka tak naprawdę i w tym, co dotyczy jej, jesteśmy zgodni.
Przez to też od kilku lat na zdradzających facetów łagodniej patrzę.
Co do otwartych małżeństw:
To zawsze i tak jebnie, bo w końcu któreś o kochasia/kochanicę stanie się zazdrosne.
Obecnie nie mam sił i czasu, by jeszcze latać na romanse. Z resztą - mi zawsze brakowało męskiej adoracji. Gdybym miała nawiązać znajomość w wiadomym celu, to chciałabym zostać podrywana, kwiaty dostawać i żeby były inne romantyczne duperele.