Szymes Ogólną i w sferze seksualnej?
Jestem po 40 i od paru lat, a szczególnie od paru miesięcy poprawiłem kondycję dzięki regularnym treningom ogólnorozwojowym typu “strength and conditioning” czy “crossfit”.
Czyli ABSOLUTNE MINIMUM 3x w tygodniu przez godzinę dźwigam odpowiednie dla siebie kettle, sztangi, hantle, piłki lekarskie, albo własne ciało - po godzinie jestem strasznie wypluty (leżę na podłodze bez ruchu i bez sił).
Co zauważyłem po kilku miesiącach 3x w tygodniu?
Że po takim treningu nie jestem już tak strasznie wypluty, że mógłbym jeszcze 10 minut coś porobić albo mam wrażenie, że “dzisiejszy trening nie był taki ciężki”.
I czasem tak jest, że jest lżejszy, ale też nie będę się oszukiwać - jestem silniejszy i mam więcej wytrzymałości.
Silniejszy w liczbach: pół roku temu w danym ćwiczeniu podnosiłem 16 kg, a teraz 22 kg.
Wytrzymalszy w liczbach: pół roku temu wytrzymywałem 1 minute boksowania z partnerem, zanim nie mogłem złapać tchu, dziś wytrzymuję 2 minuty.
I potem nie jestem tak strasznie zmęczony, kilka kilkanaście minut i jestem zregenerowany. A pół roku temu dwie godziny po treningu leżałem i odpoczywałem.
Fun fact, właśnie dziś miałem okazję przenieść coś ciężkiego w pracy, gdzie sam się zdziwiłem, że dałem radę.
I przypomniałem sobie te wszystkie kettle i hantle i deadlifty - i wiem, że to działa.
Nad przepracowaniem, trybem życia, stresem, dietą i snem dopiero pracuję.
Za dużo żrę i za mało śpię.
I mimo tego kondycję już poprawiłem opisanymi wyżej ćwiczeniami.