Imbryk
Słuchaj Imbryk….
To ja miałem ,,kolegę" od bycia malutkim dzieckiem. Spędziliśmy razem dziesiątki tysięcy godzin. Praktycznie każde wakacje, dzień w dzień.
Po 18 roku życia, on kontaktu praktycznie nie utrzymywał ze mną za bardzo (choć miałem gorszy okres w życiu). Raz na rok się mijaliśmy gdzieś przypadkiem na mieście - biedronka, Mcdonald itd.
Tuż po przeprowadzce, spotkałem go w biedrze znowu. Gość przez 15 minut jedyne co robił to się chwalił wszystkim co się da.
Potem zdałem sobie sprawę, że gość jest totalnym narcyzem od najmłodszych lat. Takie cechy widoczne były już w podstawówce. Potem ciągle drogie ciuchy, nowe motocykle, najnowsze gry i grupka przydupasów co go ciągle chwalą.
Gość jest rok starszy ode mnie, pracuję w POLICJI (XDDDD) i udaje super mega obywatela, gdzie do dzisiaj ma blizny na ręce. Po czym? W gimnazjum chciał matce wpierdolić, ale zamknęła przed nim drzwi. One były stare, takie typowe ze szkłem. Gdy chciał uderzyć, to zajebał w to szkło i mu rękę mocno rozcięło.
Nie tak dawno do mnie pisał na FB, to nic nie odpisałem. Żadnego kontaktu mieć nie chce, trzymać z daleka od zjeba.
Oni wszyscy są na zewnątrz ,,silni". A gdy kiedyś kręcił z laską a ona przelizała się z innym na imprezie, to płakał w samochodzie obok mnie - taki samiec ,,alfa".