Simpy, simpy, simpy…
Ok, dajmy może to zjawisko pod inne zjawisko, a raczej zjawiska.
Simpowanie raczej odnosi się do tego, że dana osoba, mająca konkretne ograniczenia w sposobie komunikacji, czy w funkcjach poznawczych, będąca w określonych stylach przywiązania, do tego mająca określoną typologię osobowości i charakterologii - jest to jej/jego jedyny sposób na bycie w jakiejkolwiek relacji.
Tak, fajnie jest być asertywnym, niezależnym, wybierającym, ale zanim większość ludzi dobije do tego momentu, no to jednak, w mniejszym lub większym stopniu musi być zależna od kogoś na danym etapie w swoim życiu.
Sama trochę po cichu solidaryzuję się z tymi facetami, co chcą, a nie mają wiadomo co/czego, więc muszą być ciągle dyspozycyjni i wszystko robiący w relacji.
Te wszędobylskie rady o zwiększaniu atrakcyjności, o byciu asertywnym…
Kurde, to często tak indywidualna kwestia…
Jednemu potrzeba tylko zmiany garderoby i fryzjera, innemu totalna metamorfoza włącznie z zabiegami medycznymi, np.leczenie stomatologiczne, czy diagnostyka z powodu objawów nadpotliwości, czy zmian skórnych etc.
Tak samo jest z społecznymi skill’ami.
Jeden musi jedynie popracować nad tzw.nieśmiałością, inny potrzebuje szybkiej psychoterapii, jeśli chodzi o wzorce w relacji, a trzeci jest total dziwakiem AuADHD będący na pograniczu normy intelektualnej, że całe jego życie towarzyskie będzie trudne przez cały czas.
A trochę z kobiecego podwórka: