azagoth Nie wiem w sumie jak to zatytuować - i tak będzie odebrane rasistowsko. Obojętne.
Ostatnio obserwuję wysyp filmów z USA i nie tylko, gdzie widać znaczące różnice w podejściu do porządku publicznego. I znacząca ilość ludzi przestaje udawać, że zjawisko nie istnieje.
Wygląda na znaczące różnice kulturowe i wychowawcze.
W ramach generalizacji, nasuwa mi się obrazek…
Nie bardzo rozumiem pytanie wątku.
Warto zauważyć, że oceniasz przez pryzmat X i SM gdzie najlepiej sprzedaje się negatywna emocja. Przestaw algorytm na tag hopecore, będziesz miał inny feed.
Ja nie żyję w Ameryce więc nie będę się wypowiadał. Wystarczy, że w polskich social mediach trwa spirala nakręcania się na siebie a czego nie widzę w normalnym życiu. Anonimowość pobudza rozpasanie.
Pamiętaj, że ameryka to kraina ogromnych sprzeczności od zawsze i dla jej obywateli polityka jest o wiele bardziej istotnym elementem życia codziennego niż dla nas. Już zapomnieliśmy, że chwile temu były protesty BLM i świat się kręci dalej, kraj nie upadł, kto miał zarobić zarobił. Do tego język polityczny jest bardzo zbrutalizowany i co tu dużo mówić, rynsztokowy i agresywny. Takie generalizacje bez filtru danej kultury są według mnie szkodliwe.
Poza tym te chwilowe filmiku bez kontekstu, zawsze jakaś brutalna muzyka albo prześmiewczo-pogardliwy komentarz.
Co do samej ameryki, przypominam, że prokurator generalna Pam Bondi powiedziała, że nie mogą wyciągnąć konsekwencji z akt epsztajna, bo runie cała administracja krajowa. Gdzie przy tym nasz Karol, który gdzieś tam kiedyś może podsunął komuś panią na JDG oddającą ciało za jej pełnym przyzwoleniem za pieniądze i bił się na ustawkach.
Język tworzy świadomość. To, że ameryka kicha nie znaczy, że my musimy mieć katar i przysposabiać ichniejszych problemów na nasz grunt, co dzieje się permanentnie, jesteśmy (ja przynajmniej) w Polsce i mamy Polskie problemy.