Z doświadczenia….
Mam w rodzinie gościa mocno powiązanego z konfederacją i PiSem.
Piątki z Nawrockim, ciągle zdjęcia z ważnym politykiem na szczeblu wojewódzkim.
Na co dzień Bóg najważniejszy! Gra w kościele jako organista, ciagle zdjęcia z rodziną, piękne przemowy.
A poza domem hazardzista, mitoman.
Kiedyś przyszła do niego babka od nas z wioski doradzić się coś.
Tylko odeszła, słyszalem jak pod nosem powiedział - w końcu ta kurwa sobie poszła.
Nie ma większej patoli, niż ci co najbardziej się na Boga powołują.
On i tak jest skończony, bo za długi go zniszczą.
Ps. Obecnie zajmuje wysokie stanowisko urzędowe. xD