[usunięty] Wiele kobiet - i potwierdzają to badania prof. Lwa Starowicza (którego cenię wyżej niż teorie niektórych pseudosamców alfa z sąsiedniego forum) - nie odczuwa samoistnej potrzeby seksu, potrzebny jest im impuls ze strony partnera, np. jego pocałunki, pieszczoty. To nie jest więc wcale tak, że mąż jest fuj, a przy Mokebe majtki same spadają na ziemię - ten drugi musiałby się jednak trochę postarać 😉
Szanuje pana profesora ale to jest jednak trochę bardziej złożone, mówie o kobiecej seksualności. Dobrze żeby się panie wypowiedziały o własnych obserwacjach, bo nie mam tutaj monopolu oczywiście. Generalnie nie mogę potwierdzić, żeby kobieta nie odczuwała samoistnej potrzeby seksu. Na pewno odczuwa choć raz w miesiącu podczas dni płodnych. Natomiast zradzanie się u niej potrzeby obcowania z facetem jest oparte nie jak u faceta na zmyśle wzroku (typu zobaczy ptaka zwrotnego i jej się zachce) tylko na emocjach, nazwijmy je zmysłowo-erotycznymi. Te emocje rodzą się za pomocą innych zmysłów. Kobieta reaguje na słowa. Dlatego tak ważna jest umiejętność flirtu obejmującego odpowiednie nawiązania erotyczne, komplementy, dwuznaczności, pozostawanie w jakimś subtelnym kontakcie, co jakiś czas jakaś wiadomość, jakiś objaw zainteresowania, cala ta gra, aż po dirty talk, takie dawkowanie aż do eskalacji. Tak samo kobieta reaguje na słowo czytane, na obraz filmowy, ona się musi nakręcać, potem chodzić taka podkręcona jakiś czas, oczekiwać tego mężczyzny. Dalej musi się czuć atrakcyjna czyli to znienawidzone przez mężczyzn kupowanie ciuszków, przebieranie się, ten (kłamliwy! 😉) makijaż, tak tak panowie ona go potrzebuje żeby się poczuć sexy, żeby jej się chciało kochać. Dalej dopieszczanie: kolacyjka, wyjście gdzieś od czasu do czasu, wyjazd, zmiana otoczenia, zmiana scenerii, randka, prezent albe choćby wyskok na kawke (skąpiradła strzelają sobie tutaj samobója). Alko! Bardzo ważna pozycja. Dalej czułości na codzien, @“[usunięty]”Nieszczęśliwe kobiety ’owy dotyk, ta osławiona gra wstępna jak już dochodzi do seksu, którą co drugi by najchętniej pominął. Ograniczona baza zachowan seksualnych też działa na minus (ty jedziesz z lodzikiem, a on ma na minetę wyjebane). Itd. itp.
W związkach kobiecie się nie chce, bo tego wszystkiego co opisałam powyżej już nie ma. To ze ona teraz jest w związku to nie znaczy, ze jej się mechanizm wywoływania podniecenia zmienił i ze teraz to można seks załatwiać jak obiad na szybko, zdjąć majty i jedziemy z koksem, bo o 17:00 trzeba dzieci z angielskiego odebrać. Kobieta nawet jak ‘daje’ wtedy chłopu to nie jest w ogóle nawet podniecona (nie mylić ze zwilżeniem). Psu na budę jej taki seks. To woli zrezygnować. A ze nie może/chce powiedzieć wprost to się zaczynają kombinacje alpejskie.
Tematu nie wyczerpałam. Są tez kobiety, które się od tego odchylają. Ogólnie znajomość kobiecej seksualności to wg mnie jest must have dla mężczyzny w związku jeśli chce mieć seks długoterminowo.
Sorry za tu i ówdzie brak polskich znaków. Pisałam na szybko.