Witaj gościu, dołącz do nas! Dołącz   Zaloguj się
Jak dobrać się w związku?
#13

Leorth wszak relacje DM to bardzo obszerny i ciekawy wątek.

Kto wie,może kiedyś powstaną takie studia.

Np.na Universytety of the KOOGELMAN'S

Co jak co,na pewno znaleźliśby się chętni na takie studia.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#14

Wielu ludzi łączy się w pary, bo jest chemia, bo jest uczucie, bo coś ich w tej drugiej osobie zauroczyło, bo mają coś wspólnego...Z czasem jednak wychodzą różnice w postrzeganiu świata, różnice charakteru, różnice choćby kulturowe i każde inne.. wszak wszyscy jesteśmy inni. Jedni próbują się dopasować (z różnym skutkiem), inni się poddają i po prostu rozstają..
Kiedyś uważałam, że związek to ciężka praca obojga ludzi.. Dziś uważam, że nie powinno to tak wyglądać.. Oczywiście kompromis jest potrzebny w każdej relacji międzyludzkiej.. Czy to w przyjaźni, czy w rodzinie, czy w pracy, czy właśnie w związku.. Ale ciężka praca?? To po co się wiązać z takim człowiekiem, z którym nam nie po drodze? W imię czego?
Każdy ma jakieś inne oczekiwania i jakieś swoje nazwijmy to "kryteria" dlatego też ciężko mówić tutaj szczegółowo co związek powinien mieć, a czego nie mieć. Komunikacja, wsparcie i szacunek to podstawy każdej relacji i o tym chyba wspominać nawet nie trzeba.
Co do poglądów religijnych.. To również zależy od tego jak bardzo te osoby są religijne lub niereligijne.. Ja jestem ateistką i nie wyobrażam sobie życia z praktykującym chociażby katolikiem. Szanuje cudze poglady religijne, niech każdy wierzy w co chce, ale ja w tym nie chce brać udziału ani czynnie ani biernie.
Jeśli chodzi o partnerów innej narodowości to jest to dokładnie tak samo jak z rodakami. Zależy czego szukasz i na co trafisz. Niektórzy świetnie radzą sobie z różnicami kulturowymi, a inni nie. Ja osobiście uważam, że im więcej kontaktu z ludźmi z całego świata tym lepiej dla nas. Tak się uczymy i rozwijamy. Tak otwierają nam się oczy..tak dorastamy emocjonalne i mentalnie. Od 5 lat mieszkam za granicą i poznawanie ludzi z różnych zakątków świata to bardzo pouczające i ekscytujące doswiadczenie. Mój obecny chłopak nie jest Polakiem. Nie jest idealny o czym już pisałam na forum.. Ale to jest właśnie osoba, z którą w końcu znalazłam wspólny język na wiekszosc tematów. Potrafimy przegadać całą noc (pomimo bariery językowej), a to jest dla mnie bardzo ważne w związku. Poza tym czujemy się dobrze w swoim towarzystwie, mamy podobne zainteresowania, w miarę współgrające plany na przyszłość. Fundament jakiś tam jest, a jak się potoczy dalej to już czas pokaże.

Tak na koniec dodam jeszcze, że chyba największym problemem ludzi jest to, że nie potrafia być szczęśliwi sami ze sobą... Opierają całe swoje szczęście na drugiej osobie. Powinno być odwrotnie. Żeby być w szczęśliwym związku trzeba najpierw nauczyć się być szczęśliwym samemu. Kiedyś tego w ogóle nie rozumiałam.. I owszem jeśli potem dostajemy kosza to wiadomo, że boli, wiadomo, że nie jest to przyjemne.. Ale wtedy nadal mamy szczęście, które stworzyliśmy sobie sami. Ta druga osoba powinna być tylko dopełnieniem tego szczęścia, partnerem do dzielenia się naszym własnym szczęściem... A coz ważniejszego jest w życiu od szczęścia? W końcu jesteśmy tutaj tylko przez bardzo krotki czas.... Trzeba go dobrze wykorzystać...

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#15

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2020, 14:27 PM przez LilPeneros.)

Jeśli kobieta pochodzi z domu gdzie dominującą osobą była matka i ojciec był pod jej pantoflem, to będzie chciała przenieść ten wzorzec postępowania na grunt swojego związku / małżeństwa.
Jeśli mężczyzna pochodzi z domu gdzie dominującą osobą był ojciec i nie dawał sobą sterować swojej żonie, to też będzie chciał przenieść taki wzorzec postępowania na grunt swojego związku / małżeństwa.
Takie osoby, które wychowały się w zupełnie innych wzorcach postępowania nie stworzą raczej udanego małżeństwa.
Podobnie jak sytuacja, w której facet jest seksoholikiem, a żona ma przygaszone libido albo jak ona jest nimfomanką, a on ma przygaszone libido, to też nie stworzą razem udanego małżeństwa.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#16

(10-06-2020, 14:25 PM)LilPeneros napisał(a): Jeśli kobieta pochodzi z domu gdzie dominującą osobą była matka i ojciec był pod jej pantoflem, to będzie chciała przenieść ten wzorzec postępowania na grunt swojego związku / małżeństwa.
Jeśli mężczyzna pochodzi z domu gdzie dominującą osobą był ojciec i nie dawał sobą sterować swojej żonie, to też będzie chciał przenieść taki wzorzec postępowania na grunt swojego związku / małżeństwa.
Takie osoby, które wychowały się w zupełnie innych wzorcach postępowania nie stworzą raczej udanego małżeństwa.
Podobnie jak sytuacja, w której facet jest seksoholikiem, a żona ma przygaszone libido albo jak ona jest nimfomanką, a on ma przygaszone libido, to  też nie stworzą razem udanego małżeństwa.
Czasem jest właśnie odwrotnie. Nie chce się przenosić złych wzorców z domu i nie zawsze jest to świadome.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


"Czasem sobie myślę, że Darwin jednak się mylił i w rzeczywistości człowiek pochodzi od owadów, bo w ośmiu przypadkach na dziesięć człekokształtne to zwykłe mendy gotowe na wszystko za byle gówno."
Odpowiedz
#17

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2020, 10:44 AM przez LilPeneros.)

(13-06-2020, 14:27 PM)Harbinger napisał(a):
(10-06-2020, 14:25 PM)LilPeneros napisał(a): Jeśli kobieta pochodzi z domu gdzie dominującą osobą była matka i ojciec był pod jej pantoflem, to będzie chciała przenieść ten wzorzec postępowania na grunt swojego związku / małżeństwa.
Jeśli mężczyzna pochodzi z domu gdzie dominującą osobą był ojciec i nie dawał sobą sterować swojej żonie, to też będzie chciał przenieść taki wzorzec postępowania na grunt swojego związku / małżeństwa.
Takie osoby, które wychowały się w zupełnie innych wzorcach postępowania nie stworzą raczej udanego małżeństwa.
Podobnie jak sytuacja, w której facet jest seksoholikiem, a żona ma przygaszone libido albo jak ona jest nimfomanką, a on ma przygaszone libido, to  też nie stworzą razem udanego małżeństwa.
Czasem jest właśnie odwrotnie. Nie chce się przenosić złych wzorców z domu i nie zawsze jest to świadome.
Ja tu akurat nie miałem na myśli jakichś patologicznych wzorców, bardziej chodziło mi o to, że jak ojciec kobiety będąc dla jej matki mężem, a dla niej ojcem był osobą męską i stanowczą, a jego żona była wpatrzona w niego jak w obrazek, świetnie się dogadywali i w ogóle, to istnieje spora szansa, że ich córka będzie właśnie takiego mężczyzny poszukiwać, zwłaszcza jeśli jej tata mimo bycia męskim i stanowczym okazywał jej i jej matce uczucia i sympatię oraz ogólnie był pozytywną osobą.

Powinno się poszukiwać nie tyle swojego przeciwieństwa co przeciwieństwa będącego uzupełnieniem siebie.
W tym miejscu polecam Ci książki:

Rollo Tomassi - Mężczyzna racjonalny
David Deida - Droga pełniejszego mężczyzny

 x 1  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości


Theme © iAndrew 2016 - Forum software by © MyBB