Witaj gościu, dołącz do nas! Dołącz   Zaloguj się
Jak rozumieć zachowanie byłego
#1

Panowie (i Panie) proszę o poradę.
Oboje z moim byłym mamy po 25 lat, byliśmy razem prawie 1,5 roku i zerwaliśmy w zeszłym tygodniu. 
Byliśmy normalną parą, szczęśliwi, czasem się kłóciliśmy i nie mieszkaliśmy ze sobą. 
Od początku wiedziałam że mój facet miał problem że zadowala wszystkich kosztem siebie, jak sam mówił "on jest nie ważny, ważne aby inni byli szczęśliwy". Próbowałam mu pomóc na tyle na ile potrafiłam - doceniałam za wszystko, mówiłem ile dla mnie znaczy i że nie musi nic zmieniać, że kocham go takiego jaki jest.
Kiedy ze mną zrywał powiedział mi że "nie ma już siły się zmieniać dla mnie" (pomimo tego że go o to nie prosiłam). Powiedziałam mu to wtedy i że jak nie o nas to niech chociaż zawalczy o siebie i swoje szczęście a nie że do końca będzie żyć życiem innych.
I pomimo tego, on do mnie pisze co tam, jakie plany na dziś, wysyła memy a raz nawet zadzwonił na kamerce "bo łatwiej mu wytłumaczyć coś o czym gadaliśmy rozmawiając niż pisać". I wiem że nie powinnam go zachęcać do rozmów ale jeszcze nie potrafię się odciąć od niego całkowicie.
Czy możecie innym okiem powiedzieć jak to zrozumieć? Czy on chce mojej pomocy ale nie umiem poprosić czy po prostu nie umie skończyć znajomości? I czy jest jakiś czas kiedy jest moment że już przestaje czekać na niego i że mam ruszyć dalej?

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#2

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-07-2020, 11:10 AM przez vlad1431.)

To zależy na ile chcesz się poświęcić. To jest dosyć złożone zagadnienie psychologiczne. To jest rodzaj filantropii, tak można to w skrócie nazwać. Czyli potrzebuje akceptacji wszędzie i od wszystkich, "kupuje" ją sobie dając siebie, czyli innymi słowy daje się wykorzystywać w dużej części. Jest to o tyle niezdrowe zachowanie, bo owszem część ludzi potrzebuje tej pomocy, ale od tego są organizacje charytatywne, ale nie on. Tu musiałabyś jeszcze opisać jak na dzień dzisiejszy wyglądają jego relacje z rodzicami, czy im pomaga w jakiś sposób, czy jest to ważne dla niego.
Wszystko jest ok kiedy właśnie ma satysfakcję z tego, ale kiedy ma poczucie wykorzystania, a zwykle tak jest, to już właśnie jest ta druga, zła strona medalu. Z taką cechą charakteru ciężko się żyje, bo taki ktoś nie potrafi się cenić, umniejsza swoje zasługi a często nie jest w stanie wziąć odpowiedniego wynagrodzenia za swoją pracę.
Co do tego że chce zerwać z Tobą, jest to część systemu obronnego, czyli woli pierwszy zerwać z Tobą niż czekać kiedy Ty to zrobisz, czyli toksyczne zachowanie. Jest pewien rodzaju szantaż emocjonalny, bo z jednej strony oczekuje akceptacji, a z drugiej nie chce pomocy od drugiej osoby, bo musiałby zmienić podejście, a jest mu z tym wygodnie bo podświadomie wie że źle robi, ale tak został zapewne wychowany, że musi wszędzie i wszystkim być usłużny, bo inaczej nikt go nie będzie akceptował. Zauważ że on źle się z tym wszystkim czuje, ale widać że nie wie co z tym zrobić i tak jak pisałem wyżej, woli z Tobą zerwać zanim Ty zrobisz to pierwsza.
To wymaga dosyć długiej terapii, bo korzenie są stare i mocne.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka

 x 1  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#3

vlad1431
Dziękuję za to co napisałeś, nie widziałam tego jako szantaż emocjonalny czy tokstyczne zachowanie w moim kierunku.
Co do niego napisałeś wszystko dokładnie jak się zachowuje. Pomaga rodzicom bo jest najstarszym bratem i "musi być odpowiedzialny".
Wydaje mi się że on wie że by musiał iść na terapię ale nie chce i wiem że go zmusić nie mogę. Ale czy jest coś co mogę zrobić aby mu pomóc się w tym odnaleźć i aby jednak się na nią zdecydował? Patrząc z Twojej strony olać go i niech sobie radzi sam czy wciąż próbować?
Zależy mi na nim, nawet jeśli miałoby nam nie wyjść jako parze, to chciałabym aby się od tego uwolnił i znalazł szczęście. Tylko nie chce potem ja być zniszczona pomocą która nic nie zmieni.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#4

Jak czyta i słucha po angielsku to sprezentuj mu "No More Mr Nice Guy" Roberta Glovera. Jak po tym nie będzie chciał się zmienić to już tylko dobry psycholog.

On ocenia siebie przez pryzmat oczu innych. Daje się wykorzystywać ale wewnętrznie cierpi na frustrację, bo czuję się niezrozumiany i mało doceniony. To jest naprawdę szerokie spektrum zachowań z którymi musi się zmierzyć. Ma najczęściej swoje źródło w dzieciństwie, poczuciu odrzucenia lub braku męskiego wzorca.

 x 1  x 0  x 0  x 0 


pozdrawiam / mvg / mvh
Salata
Odpowiedz
#5

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-07-2020, 22:42 PM przez pomoc123.)

salata i mam mu tę książkę sprezentować i zostawić czy mam być obok, pomimo zerwania i dopytywać co ma zamiar z tym zrobić i czy mogę mu pomóc czy sprezentować i zostawić niech sam się określi i da znać jak do czegoś dojdzie?
Chodzi mi, czy mam mu dać spokój jak prosi czy nie odpuszczać i nakłaniać do pracy i pokazywać ile znaczy jak potrzebuje?

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#6

Daj mu prezent i jak przeczyta niech się zastanowi w którym miejscu jest i gdzie chce być. Jeżeli Ci zależy na nim to daj mi czas na otrzeźwienie po lekturze. Najlepiej niech przeczyta lub wysłucha ze 3 razy i się odezwie czego pragnie.

On jest jak dziecko, które się w środku miota. Nie potrafi określić czego mu brakuje a swoim zachowaniem w stosunku do innych niemo krzyczy Kochajcie mnie, bo robie dla was tyle. To taka pętla z której ciężko się wyrwać, a pomoc drugiej strony jest często niezbędna.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


pozdrawiam / mvg / mvh
Salata
Odpowiedz
#7

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2020, 00:40 AM przez vlad1431.)

Chodzi o to, że Ty powinnaś być dla niego najważniejsza, potem cała reszta. Wydaje mi się że tak powinienem wyglądać zdrowy związek. Musisz opisać bardziej czym się to objawia? Czy on czuje się wykorzystywany? Pogadać z nim, w czym ma problem, czy nie potrafi bez tego żyć? Czy to jest kwestia braku asertywności? Czy to jest już jakiś nawyk, że ma zakodowane, że są obowiązki stricte dla niego? Że jak czegoś nie zrobi to będzie się z tym źle czuł? Dlaczego źle się z tym czuje, musi sam odpowiedzieć na to pytanie, co czuje, że czuje się nieszczęśliwy. Niech to wyrazi w słowach, od tego trzeba zacząć.

Toksyczne zachowanie w Twoją stronę nie jest bezpośrednio związane z tym pierwszym, czyli z potrzebą pomocy wszystkim. On się użala nad sobą i daje Ci ultimatum, że albo to zaakceptujesz i będziesz się z nim męczyć, albo może zostać sam, po czym kiedy zerwałabyś z nim kontakt całkowicie, to albo by się załamał, albo próbował by coś nie poradnie zmienić, ale bez większych sukcesów, czyli tylko na chwilę.

Bierze się to zwykle z powodu faworyzowania jednego z rodzeństwa, czyli np rodzice uznają, że ten czy ta jest zdolna, powinno iść na studia, a np najstarsze z rodzeństwa kiedy nie odciął pępowiny, jest uznawane za najbardziej zaradne, ale też najbardziej wykorzystywane, że on jest jaki jest, ale zawsze sobie poradzi, czyli z góry jest założone, że jest ten gorszy, bo nie jest dobry czy najlepszy, tylko jest jaki jest. I wpajane ma to od małego, że na nim wiszą pewne obowiązki, jak np mama czy tata umrze to ma wziąć odpowiedzialność, bo jest najstarszy. Ta odpowiedzialność go przerasta, bo on chce żyć własnym życiem, a nie być odpowiedzialnym za wszystko i za wszystkich. To jedna z hipotez, ale bardzo często powielana. Są gorsze przypadki, kiedy np jedno z rodzeństwa jest niepełnosprawne i rodzice decydują się na kolejne dziecko z premedytacją, żeby to drugie zdrowe mogło się opiekować tym niepełnosprawnym i przy tym jeszcze pracować, bo ktoś tą rodzinę musi utrzymać. Toksyczne zachowania niestety są powielane, często nieświadomie i z góry ten ktoś ma życie przegrane, bo rodzice z góry ustawiają mu życie, zanim jeszcze się urodziło. W ogóle wśród pospulstwa, pewnie do dziś panuje przekonanie że dzieci mają robić na rodziców, bo po to są.

Jeżeli uwierzy w siebie, że jest dobrym człowiekiem, bo został tak ukształtowany i udało by mu się przekierować tą swoją zaradność i opiekuńczość na Ciebie czy Wasze dzieci, to warto spróbować. Bo to są naprawdę ludzie na których zawsze i wszędzie można polegać, tylko musi zmienić priorytety w swoim życiu, wiedzieć co jest ważne dla niego, nie dla innych i kiedy sam będzie czuł się szczęśliwy, wszyscy wokół niego też będą czuć się szczęśliwi, tylko najpierw musi odciąć pępowine.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka

 x 1  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#8

vlad1431
Objawia się to np tym, że znajomy spyta czy da radę pomóc mu z rowerem, on odpowiada "jasne" ale sam nie ma narzędzi (o czym proszącemu nie powie) i szuka kogoś kto ma narzędzia aby naprawić rower, bo czuje że jak nie pomoże to znajony się obrazi.
Przykład ze mną - proponuję zrobić coś razem, on się zgadza a np tydzień później dowiaduję się że wcale tego nie chciał ale nie umiał mi odmówić bo by mi było przykro.
On sam mieszka poza domem rodzinnym, a rodzice, brat (18 lat ma), wujkowie, dziadkowie razem. I jak trzeba zająć się działką to nie ma nikogo i on jedzie 200km aby to zrobić.

Jego Tata, niby w żartach, mówi czasem że ma do niego żal że tak daleko mieszka i że jak jeszcze młodszy brat się wyprowadzi to on zostanie sam (żona jest ale sam że go synowie opuszczą)

Między nim a bratem jest 7 lat różnicy i od małego się nim zajmował i dalej ma w głowie "muszę chronić brata przed błędami aby on żadnego nie popełnił"

Kiedy ja próbowałam mu dziękować i doceniać nawet małe rzeczy, coś w stylu co wieczór mówić mu "za co jestem mu dzisiaj wdzięczna" to powiedział że mam skończyć bo go zawstydzam i nie chce tego słuchać.

Nie mam już chyba pomysłów jak mu bardziej pokazać ile jest wart i żeby w to uwierzył tak naprawdę.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#9

Ok, ważne jest też to, czy on w ogóle ma coś w życiu, co lubi robić i co sprawia mu przyjemność, być może nie ma, wtedy trzeba byłoby ukierunkować go, czy ma jakieś marzenia, które chciałyby spełnić, po prostu musi zacząć robić coś dla siebie, nie dla wszystkich wokół. Może jakieś sporty motorowe, bo w jego przypadku trzeba szukać czegoś trochę ekstremalnego. On jest klasycznym przypadkiem zahukanego dziecka, które ma tak robić jak tata z mamą chcą, nie on, wszystko od tego się zaczęło. W ogóle czy ma jakieś plany na życie, jak on sobie swoją przyszłość wyobraża, bo narazie to wygląda pewnie tak, że z roboty do roboty. Nie da się z kimś takim wiązać, bo nigdy nie wiesz czym Cię zaskoczy, bo nie ma żadnych priorytetów w życiu i wartości, nie miał mu kto tego przekazać. Wyobraź sobie sytuację że masz jechać na porodówkę, ale on wtedy ma coś innego zaplanowane i nie pojedzie z Tobą, bo on nie rozróżnia co jest ważniejsze. Miałem kiedyś kumpla, który złamał nogę w pracy, ale wiedział że musi rozwieźć towar i rozwiózł ten towar do końca ze złamaną nogą. Ktoś by powiedział - co za poświęcenie, ale wszyscy się śmiali, a kierownik ręce załamał, bo wpierw on by beknął jakby coś się stało.

Nie nakręcam Cię przeciwko niemu, bo tak jak napisałem, to są wartościowi ludzie, bo kiedy potrafią rozróżnić w życiu co jest ważne, to potrafią poświęcić się w 100%, ale myślę że to około 2 lat intensywnej terapi. Zacząć trzeba od pracy nad wewnętrznym dzieckiem, bo zauważ że on na tym etapie się zatrzymał, kilkuletniego dziecka. Zmiany przyjdą szybko, gorzej z utrzymaniem, bo to już jest mocno zakorzeniony nawyk, bez tego co teraz robi pewnie jego życie nie istnieje.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#10

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2020, 11:58 AM przez pomoc123.)

Praca którą teraz ma sprawia mu frajdę, tu się też poznaliśmy, dużo podróżuje i zwiedza (teraz jest przestój bo mało co lata) a tak w wolnym czasie to raczej komputer i strzelankowe gry.

Nie odebrałam tego jako nakręcanie mnie przeciwko, doceniam co piszesz. Patrzysz z boku, bez emocji i widzisz rzeczy których ja, będąc zaangażowaną nie widziałam.

Wydaje mi się, że on jest świadomy że bez terapii czy pomocy specjalisty to się nic nie zmieni tylko on jej nie chce. Nie wiem czy bardziej dlatego że wtedy musiałby nad sobą pracować, a to trudne czy że musiałby przyznać że potrzebuje pomocy, co jest chyba jeszcze trudniejsze.

Zależy mi na tym, aby mu pomóc zrozumieć że potrzebuje pomocy, że jak nic nie zrobi to zawsze będzie w większym lub mniejszym stopniu nieszczęśliwy. Zależy mi na nim i aby zobaczył, że jest wiele wart. Tylko nie wiem czy mam mu po prostu dać czas i czekać na jego ruch (ale wtedy czuję że za mało robię, że mogę więcej) czy drążyć temat (a tu czuję że naciskam za bardzo i odsuwam od siebie). Bo jak mu sprezentuję książkę, jak proponuje salata, to jest to w jakimś stopniu naciskanie na niego, bo ja dalej drążę temat.
I pomimo całej miłości do niego, nie chcę aby to się potem odbiło na mnie i to ja skończę jako poraniona bo chciałam mu pomóc.

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#11

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2020, 14:50 PM przez vlad1431.)

Chesz mu pomóc i robisz to tak jak potrafisz najlepiej, książka go do niczego nie zobowiązuje, będzie chciał to przeczyta. Zasada jest zawsze ta sama, nie pomożesz komuś, kto tej pomocy nie chce i uważa że jej nie potrzebuje. Musi sam do tego dojść. Nie pisze że jego nastawienie jest złe do Ciebie, tylko obydwoje uznajecie że jest problem i z tego co zrozumiałem jest problem żebyście byli razem, cytuje - że on nie ma już siły zmieniać się dla Ciebie. Czyli albo go akceptujesz z poczuciem jego bycia nieszczęśliwym, albo nie będziecie razem, bo Tobie to przeszkadza że on jest nieszczęśliwy, a na to wychodzi że jemu nie. Bo jeżeli on czuje presje z Twojej strony i jest to nie do przeskoczenia dla niego, to nie możecie być razem.
Rozumiem że w ogóle Twój wątek dotyczy tego, że chcesz żeby on się zmienił, bo obydwoje stwierdzacie że jemu się ciężko żyje, ale jemu to nie przeszkadza. Tylko w tym momencie Ty wywierasz presje na nim, bo to on z Tobą zerwał, a ma poczucie że na siłę chcesz go uszczęśliwiać. Więc musicie od tego zacząć, że on nie koniecznie chce tej pomocy od Ciebie. Bo ja trochę opacznie zrozumiałem, że on jeszcze sam nie wie czego chce. A tu jego deklaracja jest jasna, nie i koniec. Więc przemyśl to w ogóle czy on chce żebyś mu pomagała.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz
#12

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2020, 15:39 PM przez pomoc123.)

W sumie nie popatrzyłam na to z tej strony.
Powiedział mi że mnie kocha ale nie umie ze mną być bo jest nieszczęśliwy przez to, że czuję że nie może być sobą (ja go o żadną zmianę charakteru czy zachowania, że jest zły czy coś, nie prosiłam), że on czuje że ja czegoś oczekuje i wtedy robi rzeczy wbrew sobie. Wie że ma problem, ale (moim zdaniem) boi się coś z nim zrobić. Sam powiedział że "chyba musi stać się bardziej egoistom".
I dlatego ja uznałam że może mu pomogę zaufać sobie i że potrafi to zmienić aby był szczęśliwy ale może faktycznie mu tak jest dobrze i chce mu pomóc na siłę?

 x 0  x 0  x 0  x 0 


Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Theme © iAndrew 2016 - Forum software by © MyBB