A ja miałem kiedyś trochę inną sytuację, ale w tych klimatach podobną. Byliśmy w klubie z jeszcze jakąś koleżanką byłej i chyba jakimś kolegom. I tam była taka ekipa kilku gości.. bawili się w taki specyficzny sposób, nie wiem skąd się mogli znać, obstawiałem, że z woja, a może jacyś “gangsterzy” 🙂 No moja intuicja krzyczała, że będzie rozpierdol, jak tylko ktoś na jednego spojrzy nie tak jak trzeba.. I mówię, do byłej, że powinniśmy zmienić klub, bo Ci goście wyglądają, nie pamiętam jak powiedziałem “podejrzanie” albo “niebezpiecznie”.. no oczywiście zostałem zignorowany.. a też nie cisnąłem z tematem, bo może jakoś to będzie.. To była tylko taka intuicja.. Później jak wychodziłem, to się jeden do mnie przypierdolił.. bo oczywiście się nie myliłem, że szukali guza.. Udało mi się jakimś cudem zdeeskalować, ale byłem trochę zasrany.. bo nie miałem z nimi szans..
Ale jaki morał.. czasem jest tak, że wiesz, że może być problem, ale wiesz, że jesteś za słaby.. No ja oceniłem swoje siły jako “gwarantowaną porażkę”.. Więc mój wniosek jest taki, że baba ma się ciebie umieć słuchać.. I jak ty oceniasz sytuację, to ona ma się podporządkować.. No może zawiodłem wtedy w “leadingu”.. sam nie wiem..
Ale całą zagwozdka polega na tym, że póki nie stanie się krzywda, to w pewnym sensie tchórzostwo, bo co, wyszli byśmy z klubu i co ..no przecież nic się nie stało.. Ale jakby coś się stało, to oczywiście mi.. Więc, jak facet podejmuje jakąś prewencyjną akcję to kobieta ma się słuchać.. bo inaczej, to facet będzie leżał na glebie..
Zdolności obronne faceta są ograniczone.. I jak baba wykorzystuje bezpieczeństwo stania za jego plecami, do jakichś swoich prywatnych wojenek, to się robi bardzo nie ciekawe.. Może jeszcze inaczej.. facet powinien bronić swojej kobiety, ale baba nie ma prawa nadwyrężać tego, ani prowokować żadnych sytuacji.. krótko mówiąc, ma być w porządku..
A tak, żeby zostać w temacie.. Czy Jada była w porządku dając niewerbalnie Willowi rozkaz, żeby jej bronił? Moim zdaniem przekroczyła granicę, bo nawet jemu nie uszło na sucho przyjebanie komuś na scenie, a więc znacząco nadwyrężyła jego możliwości.. Wjebała go pod ciężarówkę, można by rzec..
Ale miałem kiedyś jeszcze jedną sytuację, a propos nie słuchającej się baby. Mieliśmy kiedyś pojebane współlokatorki, jeszcze pod koniec studiów, jak mieszkaliśmy na mieszkaniu studenckim. Ale wiecznie coś im nie pasowało, więc ustaliliśmy, że są pojebane i nie wdajemy się z nimi w kłótnie. Wróciliśmy kiedyś gdzieś koło 22:30 z kina no i jak się rozbierała, to chodziła po przedpokoju i stukała obcasami o podłogę, a jedna wyskoczyła, i się zaczęła przypierdalać, że ją budzimy i zaczęły się kłócić, jak dwa koguciki.. No i najpierw próbowałem z tą współlokatorką coś mediować, ale moja też była wkurwiona, aż w końcu do niej mowie, żeby darowała sobie i szła do pokoju, a ta nic tylko z mordą na tamtą, to podniosłem głos i mówię “Hej, marsz do pokoju!”.. i nic.. no i wtedy się już na swoją wkurwiłem, że się wpierdala w bezsensowne kłótnie, chociaż ustaliliśmy, dokładnie, żeby tego nie robić.. Wtedy, już byłem właśnie wkurwiony na to, że się nie posłuchała, jak jej kazałem przestać..
Hmm, tak, że wniosek numer dwa.. Jeśli facet nie leaduje w związku, to i obrońca będzie z niego chujowy..
Bo często obrona polega na deeskalacji, a ona go użyła Willa jak rozszczekanego latlerka, żeby kogoś poszczuć..