Tu kolejny ciekawy film. Wypisz, wymaluj ja sprzed 10 lat. Życie ponad stan, tylko po to by zaspokoić wewnętrzne demony i zasłużyć…no właśnie na co?
Po nitce do kłębka, wyszło że to deficyty i poczucie bezwartościowości, którą trzeba sobie u innych '‘kupić’'
Sami sobie nakręcamy sznur na szyje, a prawdziwe życie przecieka nam przez palce. Realizujemy plany innych ludzi, myśląc że to nasze. Kiedy realizujemy nasze mamy poczucie winy że robimy coś w zgodzie ze sobą a nie z ogólnie przyjętym schematem. Ludzie są dorośli a dalej podświadomie pragną akceptacji i aprobaty rodziców i innych ważnych ludzi w procesie naszego wychowania.
Ojciec czy matka dawno w piachu, a My dalej ciśniemy ten sam temat, który nam wgrali, do takiego stopnia się angażujemy że szkodzimy tym samym sobie i robimy sobie z życia piekło na własne życzenie, już teraz na pewno to osiągnę, jeszcze trochę, jeszcze chwila.
Tyle włożyliśmy w to życia i czasu, że ciężko Nam zrezygnować z tego kołowrotka a na koniec lądujemy u czubków lub na sznurku. Szatański plan który robi z Nas wraków psychicznych i nie pozwala Nam się niczym cieszyć aktualnie, bo jesteśmy tak przekonani o prawdziwym szczęściu za rogiem, ze nie dostrzegamy tego co jest tu i teraz