Nieidealny
Szczerze to aż takiej odpowiedzi się nie spodziewałem. Ogólnie daje do myślenia.
Nieidealny Gratulacje, mamy tu kilka osób, które zmagały się z uzależnieniami a i sam kilka wspomnianych miałem po drodze.
Dzięki.
2x inwestycja w próbę wyjścia z gównianej depresji, no nie udało się, ale przynajmniej wiem na własnej skórze, że psychotropy to nie rozwiązanie. Były jakieś badania w szpitalu i pobyt bo miałem podejrzenie jakiegoś raka. Wzięło się to stąd, że mam palce hipokratesa, a to najczęściej wskazuje na jakieś przewlekłe choroby. [Nie jest to w takim beznadziejnym stanie jak na grafikach po wpisaniu w gugla, ale potrafi ryć banie bardzo, a najgorsze, że nic z tym się nie da zrobić], trudno.
No i jeszcze prostowanie zębów, cała szuflada, no nie jest to tania nieprzyjemność, ale ponoć inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja.
Zaczynałem pracę w klubie, jako barman/pomoc. Długo na szczęście to nie trwało po czym znalazła się opcja właśnie w takim korpo nazywanym startupem 10cio letnim z ponad 200 pracownikami, gdzie potrzebowali kogoś do monotonnego klikania w komputer, posiedziałem dłużej bo z 4,5 roku. Potem siłą rzeczy zmiana - do konkurencyjnej firmy, gdzie robiłem na początku to samo, potem jakieś awanse, jakiś tam rozwój, nowe skille [ale nie czuje, żeby były wystarczające na potrzeby rynku, może się mylę, chuj wi] aż do teraz.
Nieidealny Jeśli mieszkasz z rodziną, to masz MINIMALNE koszty życia.
Niekoniecznie. Zawsze dawałem na opłaty, żarcie etc między 20-30% miesięcznego dochodu. To nigdy nie był przymus, żeby tyle się dorzucać, ale z racji tego, że jednak najwięcej zarabiam z tej 3 osobowej rodziny, poczuwam się do tego, żeby tak robić. Co prawda mógłbym się przypierdolić do jednego z ‘członków’ tej niewielkiej społeczności, ale to już inna bajka, niewarta uwagi.
Nieidealny A zatem jeśli nie rozpierdalasz kasy powinieneś mieć wystarczająco manewru by uzbierać 3-6miesięcy poduszkę bezpieczeństwa.
Jakby nie inwestycja w zdrowie o której mówiłem, już byłoby coś więcej, bezpieczniej, ale dalej za mało, żeby mieć jakiś komfort psychiczny po prostu.
Co do rozpierdalania chajsu, też mam do tego tendencje. ‘O jakie zajebiste perfumy, czy zajebista kurtka, a jaki but dojebany’ no to se kupie, co mnie nie stać..? No ale od pewnego czasu zacząłem zdawać sobie właśnie sprawę, że chuja to warte.
Nieidealny Brak samochodu to żaden wyznacznik “sukcesu”. Ja swój główny środek lokomocji w kraju rezydencji podatkowej sprzedałem i nie zamierzam go zastępować. Używałem go 20 razy w roku, finansowo nie było żadnego powodu by utrzymywać auto premium tylko po to by stało i traciło na wartości wraz z horrendalnymi podatkami, ubezpieczeniem i kosztem serwisu. I tak jeżdżę uberami na lotnisko i wynajmuję auta wszędzie indziej 🤷♂️
Jak najbardziej, to ma sens. Jako że ja między ludźmi czuję się niekomfortowo [szczególnie wśród mas], to ma być dla mnie narzędzie, które pozwoli mi na pewnego rodzaju niezależność, czy to od komunikacji czy od mokebe czy ciapatego jadącego pod prąd uberem.. ale skoro już mieć to narzędzie to fajnie jakby przynajmniej oko cieszyło. Zabawka taka. Jednak jakiś tam rozsądek podpowiada ’na chuj Ci to, właśnie to jest tylko zabawka, studnia bez dna, odkładaj chajs na mieszkanie np, powoli, ale do przodu.
Nieidealny Znajomości to się same nie zrobią, trzeba wyjść do ludzi. Pogadać. SPOTKAĆ SIĘ.
Wtedy dopiero mogą pojawić się PERSPEKTYWY.
Pełna zgoda, problem pojawia się najprawdopodobniej w mojej głowie, czego przerobić nie jestem w stanie. Czasem się zmuszę wyjść na miasto, ale kosztuje mnie to dużo ’nerwów czy ‘niepewności’. Wiadomo, że to jest jakieś urojenie, uprzedzenie. Jakkolwiek to nazwać. Wiem, że to jest tylko w moim łbie, ale ciężko to przepracować.
Generalnie ja wielu rzeczy jestem świadomy. Niestety jest ten bloker w głowie, który ni chuja nie daje mi spokoju i trzyma za jaja.
Nieidealny Jeśli jesteś w stanie zarobić znacznie więcej gdziekolwiek indziej, to dupa w trok i zapierdalaj. Ułóż plan na siebie i wyjdź z ciepłego kurwidołka.
Ta rola często jest zastępowana automatyzowaniem, które też poniekąd robię sam. Wiadomo, i do automatu potrzebna osoba, która to ogarnie, jednak zmiana środowiska, niepewność nowej pozycji, brak wiary w siebie blokuje przed podjęciem tego typu decyzji, dlatego walczę tam gdzie jestem, ale wynik wiadomo, że zawsze będzie bardziej ograniczony, niż nowa pozycja w nowym środowisku. Chociaż to też nie jest takie 0 -1.
Nieidealny To skasuj jebane apki wpizdu. Widzisz że Cie to dołuje, na chuj tego używasz? Zostaw messenger/whatsapp/signal czy czego tam używasz do komunikacji ze znajomymi/bliskimi a FB/Titktok/Insta wszystko wypierdol 😉
A potem obserwuj następny tydzień jak często łapiesz telefon tylko po to by zrozumieć że nie masz co scrollować.
Żadne z wymienionych w zasadzie, tylko jutub, coś wartościowego można znaleźć, ale pomiędzy znaczną większością odpadu. Używam tego do zabijania czasu, podobnie jak jakiejś gierki. Ale ciężko się nie zgodzić że to ryje beret.
Nieidealny Innymi słowy STWARZAJ sytuacje, które pomogą wyrwać Cię z niekonstruktywnych przyzwyczajeń.
Postaram się tak zrobić.
Nieidealny Czy ta diagnoza została postawiona przez lekarza?
Tak
Nie, ale od 24tego blisko otworzyli jakąś siłownię, ale jak o tym pomyślę to aż mnie kurwa skręca, jak miałbym tam iść :<
Za dzieciaka, połowę życia spędziło się aktywnie, potem w wieku jako 17 lat, po przeprowadzce do miasta to zdechło.
Nie, jem co jest, ale nie sprowadza się do tylko do jakiegoś syfu.
Nieidealny Weź powieś sobie zwykły kalendarz papierowy na ścianie na wprost łóżka i codziennie na koniec dnia zakreślaj w kółko dzień, który wygrałeś lub przekreślaj krzyżykiem dzień, który przegrałeś. A kryterium jest bardzo proste - zrób każdego następnego dnia coś LEPIEJ niż poprzedniego. Samo to że zaczniesz zwracać uwagę by “wygrywać” dni zacznie programować Twoją podświadomość do działania.
Pewnie to ma sens, już gdzieś to słyszałem, ale wydaje mi się, że mi bardziej brakuje jakiegoś zewnętrznego bodźca do zmiany. Kogoś lub coś co pokaże namacalnie, że się da, ale jak się siedzi zabunkrowanym no to go brakuje i takie błędne koło, a przebić się przez tą barierę ciężko, ale świadomość jest.
Manualna robota ‘tego typu’ idzie raczej do lamusa. Też nie jestem w stanie w 100% potwierdzić, bo nie próbowałem, ale w dobie czasów AI, przedsiębiorstwa raczej wolą iść w skalę z marginesem błędu, niż w jakość kosztem mniejszej ilości. Przynajmniej w kontekście czegoś co mógłbym robić dodatkowo jako freelancer. Jeślibym miał cos automatyzować to już są koszta, a nie zaryzykuje 30% swojego wynagrodzenia po to, żeby spróbować. Wiadomo, mogę iść do przełożonego zapytać czy czego mogę używać dla siebie, ale nie wiadomo jaka będzie reakcja, w każdym razie na ‘liście’ to się znajduje.
Nieidealny Nie inwestuj jak nie masz wiedzy. Konto oszczędnościowe póki co i buduj poduszkę finansową.
Tak chyba najbardziej rozsądnie.
Nieidealny Tym bardziej nie rozumiem czemu nie masz sensownych oszczędności mieszkając z rodziną.
Tak jak opisałem wyżej. Raz że ‘sporo’ się dokładam do życia, to lubiłem sobie rozpierdolić pieniądz.
Nieidealny Masz jakieś perspektywy awansu? Rozglądasz się i aktywnie szukasz czegoś lepiej płatnego?
W zasadzie sam się podpisałem pod degradacją jakiś czas temu. Jako lider, finalnie - tylko 2 osobowego zespołu na rzecz automatyzacji etc. Więc jedynie szansa jeśliby się zwolniło jedno managerskie stanowisko, na co nadziei nie mam, z reszta to osoba z którą pracuję od początku, mocne stanowisko, jedynie to będzie jej decyzja jeśli chciałaby zmienić prace, wtedy pewnie wrzuciliby mnie na jej miejsce. Ale fakt faktem, jak chodzi o cały dział, wydaje mi się, że moja rola jest najmniej finansowo doceniana, wręcz wstyd za to co poświęciłem, ale nikt na siłę mnie tam nie trzyma.
Nieidealny Masz bardzo negatywną wizję obarczoną błędem poznawczym w postaci Twoich aktualnych zarobków i wydatków. Wydatki zawsze można optymalizować, a szczebel wyżej też zawsze można przeskoczyć. Wiadomo im wyżej tym poziom trudności rośnie, ale tutaj dochodzi tylko i wyłącznie kwestia tego, jak bardzo jesteś zdeterminowany by iść wyżej.
Aplikując na jakieś nowe stanowiska w innym środowisku, można przeskoczyć szczebel, podkoloryzować rzeczywistość, albo faktycznie ogarnąć pewien nowy obszar, jednak bez potwierdzenia umiejętności, ani pewności jak chodzi o samego siebie ciężko iść na pewniaka. Znowu sprowadza się to do jednego. Za duże ryzyko względem obecnego stanu, ale rozumiem, że ryzyko jest częścią ‘sukcesu’.
Nieidealny Wedle wszystkich aktualnych statystyki spokojnie najbliższe 10 lat możesz skupić się na pracy. Liczba samotnych kobiet w przedziale 30-40 dochodzi do 40%, w dużych aglomeracjach będzie to jeszcze więcej. Ustaw się do 40-45 i będziesz sobie mógł przebierać 😉
Ta wzmianka wzięła się stąd, że jednak kobita może dać dużo motywacji do zmiany, samozaparcia, tak samo jak to wszystko odebrać - wiadomo. Ale ja chyba podświadomie chcę relacje kojarzyć wyłącznie z pozytywami.
Nieidealny Za każdy następne wtrącenie, w którym sabotujesz siebie - uroczyście zacznę Ci naliczać plaski do wypłacenia przy najbliższej okazji.
Może właśnie brakuje mi solidnego wpierdolu, żeby dotarło ;D
No może też nie 7 dni w tygodniu tam i z powrotem z roboty, ale przynajmniej 6 kursów tygodniowo, co itak nie jest ekonomiczne, ale no za komfort trza płacić.
Nieidealny Byłem może nie w podobnej, ale za to bardziej skomplikowanej przez zaburzanki, z którymi byłem w związkach. Ty musisz ogarnąć tylko siebie a nie nieskończone ilości sztucznie wygenerowanych problemów i manipulacji. Ktoś mógłby nawet powiedzieć, że to level EASY.
Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą mieć ‘gorzej’. Jak udało Ci się poukładać wszystko to szacunek.
Wiadomo, że człowiek człowiekowi nierówny, tak jak problem problemowi, ale jednak cały czas człowiek się chąc nie chcąc powrównuje, najczęściej to tych lepszych. Czy to go zmotywuje czy pogrąży to już kwestia psychiki.
To w zasadzie prawda.
Nieidealny Z takiej pozycji wyjściowej możesz TYLKO WYGRAĆ.
Tu niestety się nie zgodzę, ale nie rozwijam tego bo nie chce dostać znowu w mordę.
Nieidealny Podsumowując:
Konstruktywnie z dnia na dzień staraj się zrobić coś by uznać dzień za wygrany i zaznaczaj to sobie.
Odpuść skupianie się na kobietach, to nie ten moment by się rozpraszać.
Buduj na razie konsekwentnie poduszkę finansową (minimum 3x pensji) na koncie oszczędnościowym.
Dopiero po zbudowaniu poduszki możesz zacząć myśleć o “inwestowaniu”.
Poduszka da Ci komfort spokojnego szukania lepszej pracy.
Jeśli znasz język/i rozważ szukanie pracy za granicą choć w kraju teraz chyba więcej ofert niż na zachodzie.
I po raz kolejny. Ja widzę same zalety Twojej sytuacji. Nic nie możesz stracić, możesz tylko zyskać a wszystko zależy od tego czy z determinacją ruszysz dupę i coś z tym zrobisz.
4 plaski wypłacę jak kiedyś odważysz się wpaść na zlot, choć licznik otwarty, możesz jeszcze trochę dodać 😉
Wezmę to sobie zakoduje we łbie i zrobię co mogę, żeby się ogarnąć.
Dziękuję.