Kasia Przeczytałam artykuł i jakoś nie zaskakuje mnie to, że atrakcyjne, wykształcone kobiety zarabiające po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie nie chcą się wiązać z robotnikami czy pracownikami budowlanymi.
I kto jest temu winny?
Te kobiety po 30tce, które zrobiły karierę i zarabiają kasę - szukają mężczyzn, którzy mają już dawno pozakładane rodziny, żonę, dzieci kredyt na dom czy mieszkanie.
A Ci którzy nie mają i są ogarnięci życiowo - po co mają wybierać 30+, które będą z nimi konkurować o władzę i przewodnictwo stada, skoro mogą przebierać w 20+, gdzie tego problemu w większości nie ma?
Problem z kobietami sukcesu jest prosty, kobiety jako ogół w znakomitej większości randkują w górę. Mężczyźni w znakomitej większości randkują w dół. Co z tego wynika?
Kobiety są ofiarami własnego sukcesu i potem narzekają, że pula samców gdy chcą randkować w górę jest ekstremalnie niska, a konkurencja dramatycznie wysoka i nie potrafią objąć umysłem faktu, że studentka bez grosza przy dupie jest dla nich groźną konkurencją.
To nie moja wina, ani tym bardziej mężczyzn - że kobiety chcą odsuwać wizję macierzyństwa i wchodzić w męskie role.
Kasia Ja to widzę raczej, że współcześni mężczyźni są roszczeniowi i mają wymagania z kosmosu - bardzo często piszą do mnie na FB 40-50 latkowie (a często i starsi) z małych miejscowości, z niskim wykształceniem i o bardzo dyskusyjnej “urodzie” z propozycjami spotkania.
I to te ekstremalne wymagania? Ci właśnie nie mają żadnych wymagać, prócz młodości. To z wiekiem pojawiają się inne wymagania, np. czy umiesz coś ugotować czy korona Ci z głowy spadnie jak posprzątasz gdy facet zapierdala na dom.
Kasia Nie chcemy się z nimi umawiać, ciekawe czemu - to na pewno feministki namieszały nam w głowach 🤔
To wszystko przez nieodpowiednią fryzurę.
