MalVina ja chyba nie do końca rozumiem różnicy miedzy diabłem w łóżku “normalną” kobietą a tą zaburzoną? Co takiego “innego” wnosi?
Mam lenia przy poniedziałku, ale spróbuję to wyjaśnić. Na początek przytoczę Ci dwa posty jak to jest z wywoływaniem podniecenia u “normalnych” kobiet, jeden mojego autorstwa, a drugi (świetny) autorstwa @Colemanka.
@“[usunięty]”Nieszczęśliwe kobiety Wiele kobiet - i potwierdzają to badania prof. Lwa Starowicza (którego cenię wyżej niż teorie niektórych pseudosamców alfa z sąsiedniego forum) - nie odczuwa samoistnej potrzeby seksu, potrzebny jest im impuls ze strony partnera, np. jego pocałunki, pieszczoty. To nie jest więc wcale tak, że mąż jest fuj, a przy Mokebe majtki same spadają na ziemię - ten drugi musiałby się jednak trochę postarać
@Colemanka Natomiast zradzanie się u niej potrzeby obcowania z facetem jest oparte nie jak u faceta na zmyśle wzroku (typu zobaczy ptaka zwrotnego i jej się zachce) tylko na emocjach, nazwijmy je zmysłowo-erotycznymi. Te emocje rodzą się za pomocą innych zmysłów. Kobieta reaguje na słowa. Dlatego tak ważna jest umiejętność flirtu obejmującego odpowiednie nawiązania erotyczne, komplementy, dwuznaczności, pozostawanie w jakimś subtelnym kontakcie, co jakiś czas jakaś wiadomość, jakiś objaw zainteresowania, cala ta gra, aż po dirty talk, takie dawkowanie aż do eskalacji. Tak samo kobieta reaguje na słowo czytane, na obraz filmowy, ona się musi nakręcać, potem chodzić taka podkręcona jakiś czas, oczekiwać tego mężczyzny. Dalej musi się czuć atrakcyjna czyli to znienawidzone przez mężczyzn kupowanie ciuszków, przebieranie się, ten (kłamliwy! 😉) makijaż, tak tak panowie ona go potrzebuje żeby się poczuć sexy, żeby jej się chciało kochać. Dalej dopieszczanie: kolacyjka, wyjście gdzieś od czasu do czasu, wyjazd, zmiana otoczenia, zmiana scenerii, randka, prezent albe choćby wyskok na kawke (skąpiradła strzelają sobie tutaj samobója). Alko! Bardzo ważna pozycja. Dalej czułości na codzien, @Johnny ’owy dotyk, ta osławiona gra wstępna jak już dochodzi do seksu, którą co drugi by najchętniej pominął. Ograniczona baza zachowan seksualnych też działa na minus (ty jedziesz z lodzikiem, a on ma na minetę wyjebane). Itd. itp.
W związkach kobiecie się nie chce, bo tego wszystkiego co opisałam powyżej już nie ma. To ze ona teraz jest w związku to nie znaczy, ze jej się mechanizm wywoływania podniecenia zmienił i ze teraz to można seks załatwiać jak obiad na szybko, zdjąć majty i jedziemy z koksem, bo o 17:00 trzeba dzieci z angielskiego odebrać. Kobieta nawet jak ‘daje’ wtedy chłopu to nie jest w ogóle nawet podniecona (nie mylić ze zwilżeniem). Psu na budę jej taki seks. To woli zrezygnować. A ze nie może/chce powiedzieć wprost to się zaczynają kombinacje alpejskie.
No właśnie - trochę trzeba się napocić, żeby zaliczyć, prawda?
U zaburzonej kobiety wygląda to diametralnie inaczej - to ona jest tu rozgrywającym, a Ty jedynie pionkiem w jej grze. “Gra” to zresztą dobre określenie.
Seksualna gra trwa mniej więcej całą dobę, nigdy nie możesz być pewien, kiedy dojdzie do zbliżenia. Moja EX potrafiła czekać na mnie po pracy w fikuśnej bieliźnie i z gorącą kąpielą i już w progu pomalutku ściągała ze mnie ubrania mówiąc do mnie czule “opowiadaj jak było w pracy, nie przestawaj, udawaj, że nic się nie dzieje”, po czym myła mnie w wannie (szczegóły przemilczę, bo mogą czytać nas dzieci), a potem już był ogień.
Pikantne smsy czy zdjęcia były na porządku dziennym - nie tylko na początku, ale i w trakcie związku, niezależnie od tego czy się rano pokłóciliśmy czy nie (wywoływało to niezły mętlik w mojej głowie). “Wyrwij się na godzinkę z pracy i mnie przeleć” - no to wyrywałem się. “Czekam przed Twoją pracą na parkingu” - no to szedłem.
Siedzę z książką i uczę się do kolokwium na specjalizacji - wchodzi mi pod biurko ni stąd ni zowąd i dobiera się do ptaka.
Ogląda sobie film w pokoju obok, a ja mam drzemkę - przychodzi do mnie i wybudza mnie z drzemki w powyższy sposób.
Seks na łonie natury, w lesie przy drzewie, w wielu miejscach publicznych - zawsze z jej inicjatywy, jej impuls.
Wielogodzinne sesje z porno w tle - my powtarzający scenki z poszczególnych filmów albo kręcący własne.
Masz jakiś pomysł? Od razu przejście do realizacji, niezależnie od miejsca, w którym jesteśmy.
Nie ma czegoś takiego jak “w tej pozycji brzydko wyglądam”, “przestańmy, ktoś może zaraz wejść”, “boli mnie głowa”, “jestem zmęczona” - ona seksem po prostu żyje, to jest jedyna chwila w ciągu dnia, gdy przejmuje kontrolę nad sytuacją.
A sam seks jest po prostu “wydarzeniem” - działa jak najlepszy masaż, oddajesz się tej chwili i w pełni odprężasz. Nigdy nie jest tak samo - raz jest delikatnie, raz brutalnie, przy czym zawsze tak jakoś…w punkt. Nie ma tu nic sztucznego, wymuszonego, jest po prostu flow, a nie działanie wedle jakiejś instrukcji.
To działa jak narkotyk i poza komunikatami w stylu “jesteś cudowny, idealny, wspaniały” (które w ustach pięknej dziewczyny brzmią bardzo dobitnie, szczególnie, gdy słucha tego osoba, która nigdy na własny temat nie słyszała takich słów) jest elementem budowania uzależnienia od takiej zaburzonej laski. Podobną taktykę (nie wiem czy świadomie) stosuje zresztą @ViolentDesires wobec @HodowcaKrokodyli (idąc moim zdaniem o krok dalej - wielokąty z jej koleżankami to coś, co trudno będzie komukolwiek przebić) i jak widać przynosi to efekty w postaci totalnego uwielbienia z jego strony 🙂 Sposób w jaki opisuje ich seks pokazuje, że wie o czym pisze. Dodam, że socjopatia to również zaburzenie osobowości.
Jeśli @MalVina takie coś jak powyżej “oferujesz” w standardzie (i nie mówię tu o okresie demo) to moja reakcja może być tylko jedna:

Colemanka Ćwiczenie: skoro chcesz mieć w łóżku dziwkę, to potraktuj swoją kobietę jak dziwkę. Nie potrafisz, prawda? No wiec problem jest w Tobie.
Zamiast się wyzłośliwiać napisz lepiej co Ty masz na myśli pisząc o “traktowaniu własnej kobiety jak dziwki”, żebyśmy wiedzieli o czym oboje mówimy.