Themotha To nie byłby dobry pomysł, raczej nie nadaję się na matkę.
Nie ciągnie mnie też do bycia żoną i przede wszystkim posiadania “męża”. Mam rodzinne/życiowe doświadczenie stanowczo zbyt kochanych kobiet wobec swoich partnerów i co tu dużo mówić nie widzę tego jako ucieleśnienie pragnień. Gdy staram się być ze sobą szczera również na tych “najgłębszych wodach” to nie rysuje się ciekawy obraz.
A na bycie wieczną dziewczyną/ kochanką/ chwilowym materacem jestem za mądra 😉
Za nadrzędne dla prawidłowego rozwoju dziecka uważam dwójkę dojrzałych, dobrych i kochających się rodziców. Wszystkiego innego może nie być, ale to jest kluczowe.
Całe szczęście nie czuję póki co żadnego “ciśnienia”. Może mnie to ominie.
Samą ideę rodziny uważam za piękną i pozwalającą człowiekowi na faktyczny rozwój, w przynajmniej moim rozumieniu tego słowa.