Obliteraror Miałem kiedyś wątpliwości, czy dobrze robię, czy to prawidłowe jest (szczególnie w trudniejszych okresach z żoną), bo może warto jednak by było tę grupę orbiterek budować, boostować sobie w ten sposób miłość własną, atrakcyjność, napawać się tym itd. Szczególnie gdy to już stało się proste.
Spróbowałem tego po rozpadzie długoletniego małżeństwa, rozwinąłem skrzydła i zaczęły się pojawiać chętne.
Były wśród nich i takie uważające się za pępek świata, one miały najmniej do zaoferowania.
Nawet były gotowe początkowo spuścić z tonu, wykazać się. Ale starych nawyków nie da się pozbyć samymi chęciami.
Tak czy owak, sprawdziłem to i wiem że to tylko forma ucieczki przed rzeczywistością w kolorowy, bajeczny świat sztucznych uśmiechów i liczenia po cichu zysków.
Materialnych, emocjonalnych, itp itd.
Nic wielkiego, ale potrafi kusić jeśli sie tego wcześniej nie poznało, albo kiedy szukamy swojej wartości na zewnątrz To samo z pieniędzmi, władzą czy uznaniem.
Czym bardziej ktoś się fiksuje na takich rzeczach albo na drugiej osobie, tym większe kompleksy i pustka w środku.