Update z frontu: stoję sobie dziś w kolejce w sklepie, no dosłownie 5 min temu. Mam skurwiały dzień, jak mi się to zdarza ostatnio bardzo często, więc zapewne i mina, i poza ciała niezbyt zachęcająca do jakiegokolwiek kontaktu.
Obracam głowę w lewo i w tym momencie widzę śliczną, śliczną młodą kobietę (level mojej bae, więc naprawdę ładna, choć zupełnie inny typ urody), która dosłownie w momencie, gdy ją zauważam, uśmiecha się do mnie. Tak miło, szczerze, autentycznie, przyjaźnie. Jej oczy błyszczą radośnie. Nie jest to raczej (chyba umiem to rozpoznawać) uśmiech zalotny, ale właśnie przyjazny.
Kurwa to ja już nie wiem co tu się odpierdala w tej Polsce xd