Nieogradowany bez problemu znalazłbym atrakcyjną laskę z kolorowymi włosami.
Ja ten problem mam natomiast.
Może kwestia miejsca w którym żyję.
Lecz moje obserwacje mówią mi, że bez problemu to znajdę atrakcyjną kobietę BEZ kolorowych włosów.
Natomiast kolorowowłose aktywistki przedstawiają znaczący problem w tej materii.
Raz w roku wychodzę sobie obejrzeć marsz lewicowych aktywistek w Bazylei.
O panie… kolorowe włosy to tylko część piękna tych pań. Przypadkowe tatuaże, kolczyki, kółeczka, piercing wszędzie powtykany. No i waga - zdecydowanie większą jest usredniona objętość aktywistki niż przeciętnej kobiety w Bazylei.
Jest na czym oko zawiesić ogólnie 😆.
I miałem różne myśli obserwując te marsze i specyficzne piękno działaczek lewicowych. Z jakiegoś magicznego powodu nigdy przez myśl nie przeszło mi “bym”.
Pewnie pojedyncze osobniczki są atrakcyjne lecz spoglądając na całość to problem z atrakcyjnością działaczek wydaje się jakoś magicznie powiązany z aktywnością ideologiczną.