Obliteraror nie będąc (w mojej opinii) ani jednym, ani drugim, ile to mniej kłopotu, dylematów i zastanawiania się
Może to dlatego, że miałeś inne atuty i w oparciu o te podstawy zbudowałeś poczucie własnej wartości.
Niedawno miałem rozmowę z dwiema koleżankami - jedną urodziwą i jedną, hmm, dużo mniej.
Ta mniej urodziwa narzekała nam, że chciałaby chociaż raz w życiu poczuć się piękna dla jakiegoś faceta i że od zawsze uważała się za brzydką - nie potrafi dostrzec w sobie nic ładnego. Wie, że jest mądra, pracowita, inteligentna, ale przez niedostatki w urodzie nie czuje się w pełni wartościową kobietą. Dodam, że już jej ojciec nazywał ją w dzieciństwie “potworkiem”(!).
Na to wyznanie ta urodziwa odpowiedziała, że zazdrości jej tych pozostałych przymiotów, bo ona zawsze uważała się za “wyłącznie ładną”, jedynie na ten atrybut jej otoczenie zawsze zwracało uwagę, a teraz zaczęła się starzeć, uroda powoli przemija i boi się, że całkiem się rozsypie i nic z niej nie pozostanie, żadna wartość - bo nie jest ani mądra, ani pracowita ani specjalnie inteligentna.
Także jak widzicie i tak źle i tak niedobrze.