azagoth Ja demonizuję współczesne małżeństwo
Ja podobnie.
Pomijam już kwestie finansowo-majątkowe, bo tu bywa BARDZO różnie - obracam się w bańce, w której jest sporo bardzo dobrze zarabiających kobiet, bijących pod tym względem na głowę własnych mężów.
Znam przypadki (niedużo, ale jednak), w których to kobiety po rozwodach płacą alimenty swoim byłym, którym pogorszył się standard życia.
Znam też przypadki (tu już więcej), gdy praktycznie cały, duży majątek rodzinny został wypracowany przez żonę w trakcie małżeństwa.
Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to specyfika mojej bańki i tego, że mieszkam w dużym mieście
No ale zostawmy finanse z boku - mało który facet przecież żeni się z powodów finansowych.
Największa pułapka polega na tym, o czym rozmawialiśmy w sąsiednim wątku.
Wbrew oczekiwaniom zdecydowanej większości mężczyzn małżeństwo nie gwarantuje:
- dostępu do seksu w takiej ilości, jakiej doświadczało się przed ślubem
- wierności, wyłączności
- niekończącej się miłości
Jak powiedział kiedyś Clint Eastwood - “jeśli chcesz mieć gwarancję kup sobie toster”.
Małżeństwo jest umową, która nie gwarantuje Tobie NIC.
Ileż to razy słyszałem historię o tym, że jakiś niezamożny facet wziął ślub, nie podpisał intercyzy, zakredytował się na 30 lat, spłodził dziecko i nagle….wszystko się skończyło. Nie ma seksu, nie ma czułości, nie ma bliskości, nie ma uwagi - wszystko zostało przelane na dziecko/i.
Niedawny dialog z moim kumplem z pracy:
- hej Andrzej, słyszałem, że byłeś z żoną we Włoszech na tydzień, bez dzieci?
- hej Dżon, tak bez dzieci
- uuu, czyli było ruchane
- oj Dżon, jakie “ruchane”, wiesz jak to jest w małżeństwie
- nie wiem, jak jest?
- no wiesz…
No i pytanie co ma zrobić facet, który - na własne zresztą życzenie - dał się złapać w taką pułapkę?
Jak tu się rozwieść, gdy dzieci są takie malutkie i masz świadomość, że potrzebują do prawidłowego rozwoju pełnej rodziny?
Jak tu się rozwieść, gdy wisi nad Tobą umowa kredytowa, konieczność spłacania kolejnych rat, a przecież po rozwodzie zarówno żona z dziećmi, jak i Ty musicie gdzieś zamieszkać?
Jak tu się rozwieść, gdy wiesz, że po rozwodzie możesz stracić kontakt z dziećmi?
Rozwód w takiej sytuacji - masz przejebane na wielu płaszczyznach, szczególnie, gdy jesteś niezamożny (a umówmy się - większość facetów taka jest).
A potrzeby przecież nie znikają - jaja spuchnięte, brakuje uwagi, narasta frustracja, trzeba znosić fochy własnej baby.
Jak tu jednak zaspokoić je na boku, gdy wchodzisz w dorosłość z bajkowymi przekonaniami na temat rzeczywistości?
“Nie wolno zdradzać”, “Trzeba być lojalnym” - społeczeństwo niemal dosłownie trzyma Cię na jaja i na każdym kroku będą Cię umoralniać.
A i tak salony masażu erotycznego i divy nie mogą się od żonatych opędzić. Już pomijam tych, którzy wchodzą w romanse. Biologia - nie ma na nią siły. Część daje się złapać i potem płacze.
Współczesne małżeństwo z tym całym zestawem nakazów i zakazów to moim zdaniem kompletna porażka.
Kompletne wypaczenie jego pierwotnego celu.
Ale nawet brak małżeństwa nie jest rozwiązaniem, gdy decydujesz się na dzieci bez ślubu - wciąż możesz mieć tak samo przejebane.
Oho, widzę, że kolega przeoczył pierwszy odcinek serialu naukowo-edukacyjnego pod chwytliwym tytułem “Mity manosfery”. Niedobrze.
Na szczęście wszystko można nadrobić, już spieszę z linkiem:
"Kobiety są emocjonalne, a mężczyźni racjonalni" - prawda, czy mit?
To zagadnienie również będzie przedmiotem jednego z kolejnych odcinków serii.
Zachęcam do subskrypcji.