Rozwiany Ale to macie wgląd do osób 40-50 lat.
Ciekawi mnie jak poradzi sobie młodsze pokolenie, gdzie form spędzania czasu w grupach hobbystycznych, turystycznych czy też krótkotrwałych związków jest multum.
W takiej np Szwecji jednoosobowych gospodarstw domowych jest znaczny %.
Zobacz sobie na fora, gdzie Ci młodzi się wypowiadają. Ich głównym problemem jest to, że chcą sobie kogoś znaleźć ale nie ogarniają.
Co do Szwecji, spójrz na rankingi zużycia antydepresantow.
Czasy się zmieniają, będzie coraz więcej singli. Nie jestem pewien czy będzie to wybór, czy wynik. Wiadomo, że ludzie będą próbowali sobie jakoś z tym radzić. Może nawet będą mieli dla siebie oferty, które w tym pomogą. Kto wie.
Pisałem o zdziwaczeniu osób żyjących długo samotnie, co można rozumieć w dwojaki sposób. Jako zdziwaczenie osób wyjściowo normalnych, którym taki tryb życia nie wpływa długofalowo dobrze na psychikę, jak i ludzi którzy mieli od początku określony zestaw cech, a samotność jest skutkiem a nie przyczyną.
Themotha Więc zastosowałem ten sam zero-jedynkowy zabieg i zapytałem czy to znaczy że w małżeństwach są sami szczęśliwi i spełnieni ludzie i czy jesteś osobą która swoim małżeństwem może potwierdzić postawioną przez siebie teze?
Tak, jestem osobą która swoim małżeństwem może potwierdzić postawioną przez siebie tezę.
Poza tym, Twój zero- jedynkowy zabieg tu nie pasuje.
O ile widać wyraźnie tendencję do tego, że ludzie nigdy nie zakładający rodzin, żyjący długo samotnie, dziwaczeją, o tyle w małżeństwach nie ma żadnej tendencji. Jest różnie.
Themotha po co stawiać tezę kiedy samemu się jest jej zaprzeczeniem
Ale Ty znowu sobie coś tu na mnie projektujesz.
Nie masz pojęcia co dało mi założenie rodziny, jak na mnie wpłynęło i wpływa.
Themotha Wpadaj na zlot, przegadamy kwestie sporne przy piwie 🙂
Tu nie ma pola do kompromisu.
Ja wychodzę z założenia, że kto co lubi. Że małżeństwo i rodzina może być dla niektórych sensownym sposobem na życie, ba! Dla większości tak jest i ja nie próbuję być od nich mądrzejszy, mówiąc że wiem lepiej. Czy koniecznie powinni, czy wcale bo ryzyko spore.
Ja tych ludzi rozumiem, niech każdy próbuję łapać swoje szczęście za ogon. Choć dobrze byłoby wiedzieć wcześniej jak się za to zabrać.
Tutaj dyskutuję z poglądami, które tę instytucję negują, jadąc po całości a tych którzy się decydują, obdarzają epitetami.
To jest skrajny pogląd, tak samo prawdziwy jak ten, że każdy powinien koniecznie się żenić.